Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany

#17286

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Sytuacja na wielkim parkingu przed hipermarketem:

Po dokonaniu dość obfitych zakupów, podjechałem z koszykiem do samochodu. Wypakowuję zakupy do bagażnika, układam, już prawie kończę. Na dnie wózka zostało jeszcze kilka drobiazgów, gdy nagle kątem oka widzę, że mój koszyk odjeżdża. Odwróciłem się i zobaczyłem małą Cygankę, która na moje pytanie, co robi, z uśmiechem oznajmiła, że odprowadzi mój wózek. Złapałem za uchwyt wózka, przyciągnąłem go z powrotem do siebie i odparłem, że jeszcze nie skończyłem wypakowywać zakupów, a poza tym dziękuję za pomoc, ale nie potrzebuję jej.

Doskonale wiedziałem, że małej chodzi o 2 zł, które tkwiły w blokadzie wózka. Przy okazji mogła też liczyć na to, że nie zorientuję się, że na dnie było jeszcze kilka drobiazgów. Mała wyszarpnęła mi koszyk i zaczęła krzyczeć, że ona chce go odprowadzić i już! Dokończyłem wypakowywanie zakupów i doszło do wyszarpywania wózka – ona w jedną, ja w drugą stronę. Mojego "NIE" nie akceptowała, a ponieważ nie odpuszczałem, dziewczę zaczęło się drzeć.

Wymyśliłem więc, że dołożę swoją cegiełkę do dobrego wychowania dziewczyny i dam jej szansę uczciwie zarobić sobie na te 2 zł. Wyjąłem z bagażnika parę niepotrzebnych śmieci: jakaś pusta butelka po piciu, zgnieciona torba z McDonalda i kilka papierków po batonikach. Spakowałem więc te duperele do siatki i powiedziałem małej, że jak je wyrzuci do śmietnika (oddalony o jakieś 50m), będzie mogła odprowadzić mój koszyk i wziąć sobie monetę. Ta się tylko bezczelnie zaśmiała, wskoczyła do środka do wózka i powiedziała, że on już jest jej. Na moje słowa, by wyszła z koszyka, wystawiła tylko język. No to się wkurzyłem. Nie będę się przecież kłócił z gówniarą, ani tym bardziej szarpał z nią.

Zamknąłem samochód i zacząłem pchać wózek z małą w środku w stronę stanowiska z wózkami. Szczylówa całą drogę miała wywalony język w moją stronę i stroiła głupkowate miny. Nie odzywając się już do niej ani słowem, podjechałem na miejsce, zatrzymałem się, chwilkę odczekałem. Ta nic – siedzi jak zaraza i się śmieje. No to wjechałem w drugi wózek, zapiąłem łańcuszek, wyjąłem 2zł i zacząłem udawać, że idę w swoją stronę, kątem oka obserwując, co nastąpi. Śmiech zamienił się w donośny wrzask. Wtem z prędkością światła spod ziemi wyrosły trzy stare Cyganki, które podbiegły do wózka i uwolniły gnoja, oczywiście rzucając w moją stronę jakieś soczyste klątwy...

A gdyby gówniara skalała się tą symboliczną pracą i zrobiła, o co ją poprosiłem, dostałaby 2zł. Cóż, łatwiej jest szantażem i terrorem wymuszać haracz. Niestety miała pecha, bo trafiła na kogoś równie Piekielnego. Niech więc spada.

Pozdrawiam Czytelników!

Parking

Skomentuj (89) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 786 (804)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…