Poszukiwania pracy ciąg dalszy.
Owszem, szukam obecnie pracy, jednak za radą partnera życiowego, do obrony postanowiłam skupić się bardziej na szukaniu stażu w zawodzie, który zamierzam obrać po studiach (jednak, gdyby pojawiła się jakaś rozsądna pracka na część etatu, to bym nie wzgardziła).
Jeszcze przed początkiem roku akademickiego, zaczęłam intensywnie szukać w sieci różnych firm, reprezentujących mój wymarzony zawód. Dopracowałam i uaktualniłam CV, napisałam piękne listy motywacyjne, powysyłałam sporo maili z pytaniami o staż. Przez dwa miesiące wszystkie firmy milczały, łącznie z tymi, które na swoich stronach same się ogłaszały, że chętnie przyjmują stażystów.
Ostatnio jednak dostałam odpowiedź od biura X z drugiego końca miasta. Zapłonęła we mnie nadzieja. Napisali, że owszem, prowadzą staże dla absolwentów i studentów mojego kierunku i kierunków pokrewnych, a po analizie mojego CV stwierdzili, że możliwy jest staż płatny.
Ucieszyłam się, że nie tylko czeka mnie staż w wymarzonym zawodzie, a do tego jakaś gotówka (na waciki chociażby), więc poprosiłam o dodatkowe informacje.
Odpowiedź mocno mnie zaskoczyła. Staż miał trwać trzy miesiące i być przeprowadzony pod opieką koordynatora, dodatkowo miałam wybrać pod-dziedzinę. Ok, jak dotąd pięknie. Całość miała kosztować tysiąc złotych. Tak, zgadza się, zaproponowano mi nawet rozłożenie płatności na raty i podano numer konta do przelewu...
Po raz pierwszy usłyszałam o stażu, za który płacić miał stażysta...
Owszem, szukam obecnie pracy, jednak za radą partnera życiowego, do obrony postanowiłam skupić się bardziej na szukaniu stażu w zawodzie, który zamierzam obrać po studiach (jednak, gdyby pojawiła się jakaś rozsądna pracka na część etatu, to bym nie wzgardziła).
Jeszcze przed początkiem roku akademickiego, zaczęłam intensywnie szukać w sieci różnych firm, reprezentujących mój wymarzony zawód. Dopracowałam i uaktualniłam CV, napisałam piękne listy motywacyjne, powysyłałam sporo maili z pytaniami o staż. Przez dwa miesiące wszystkie firmy milczały, łącznie z tymi, które na swoich stronach same się ogłaszały, że chętnie przyjmują stażystów.
Ostatnio jednak dostałam odpowiedź od biura X z drugiego końca miasta. Zapłonęła we mnie nadzieja. Napisali, że owszem, prowadzą staże dla absolwentów i studentów mojego kierunku i kierunków pokrewnych, a po analizie mojego CV stwierdzili, że możliwy jest staż płatny.
Ucieszyłam się, że nie tylko czeka mnie staż w wymarzonym zawodzie, a do tego jakaś gotówka (na waciki chociażby), więc poprosiłam o dodatkowe informacje.
Odpowiedź mocno mnie zaskoczyła. Staż miał trwać trzy miesiące i być przeprowadzony pod opieką koordynatora, dodatkowo miałam wybrać pod-dziedzinę. Ok, jak dotąd pięknie. Całość miała kosztować tysiąc złotych. Tak, zgadza się, zaproponowano mi nawet rozłożenie płatności na raty i podano numer konta do przelewu...
Po raz pierwszy usłyszałam o stażu, za który płacić miał stażysta...
praca
Ocena:
602
(Głosów:
632)

Komentarze