Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany

#62441

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Taka mała prywatna refleksja mnie naszła, jak czytam komentarze pod historią http://piekielni.pl/62357. Refleksja na temat jakości kształcenia, rozumienia tekstu pisanego, poziomu nauczania. I kultury osobistej, pikującej w stronę dna (a może już poniżej?)

Dlaczego? Wystarczy zerknąć na komentarze.

Historia jest o zdrowych ludziach, którzy za wszelką cenę próbują znaleźć chorobę, żeby tylko wytłumaczyć tycie, i o tych, którym dowolny zły wynik otwiera drogę do jedzenia ponad miarę ("bo jestem chory"). Nie przemawia do nich, że przyczyną tycia nie jest żadna wyimaginowana choroba, ale zjadane kalorie. Co więcej, żadna choroba nie powoduje "tycia" sama z siebie - zawsze są to zmiany metaboliczne, które zaburzają bilans kalorii. Czyli po wyrównaniu metabolizmu bilans też można doprowadzić do normy. Fakt, może to być niełatwe. Ale większość poddaje się zanim zacznie.
Nikt nie nawołuje do braku leczenia (wprost przeciwnie), nikt nie każe się chorym głodzić. Nikt nawet nie sugeruje, żeby jeść magiczne 1000 kalorii, zamiast się leczyć.

A co mamy pod historią? Histerię :)

"Teraz pytanie do pani "dohtur" czy normalne jest, że człowiekowi nagle zmienia się aż tak metabolizm? Czy to tylko syki zdrowej, szczupłej panieneczki? Proszę puknąć się w czoło."
"Brawo, popieram. Siedzi zdrowa cizia i każdy, kto waży chociaż kilogram więcej, niż ona, jest grubasem. Co z tego, że cizia jest zdrowa, ma świetny wrodzony metabolizm, więc nie musi katować się dietami, ćwiczeniami, itp, tylko rzeczywiście spędzać dzień przed tv z paczką chipsów."
"Co za stek bzdur. Życzę ci abyś osobiście doznała choroby powodującej tycie to wtedy co najwyżej podetrzesz się swoimi wypocinami."
"Otyłość(nie nadwaga) to choroba.Tak samo jak alkoholizm. Traszka jak tak przeszkadzają Ci chorzy pacjenci to zmień zawód."
"Btw,idąc tropem myślenia autorki tekstu może w ogóle przestańmy brać leki na niedoczynność,bo nie są potrzebne?"
"Bardzo współczuję, Traszko, Twoim pacjentom tak ograniczonego lekarza, który nie wie, ze na metabolizm wpływ ma nie tylko niedoczynność tarczycy, ale także wiele innych czynników."
"Kurczę, to musi być straszne... być leczonym, albo raczej "leczonym", przez lekarza, który tobą gardzi..."
"Zapewne szczupła pani doktor jest najmądrzejsza i wie lepiej niż wszyscy inni, że grubas z problemami tarczycy to obżartuch i leń."

No i mój faworyt (chociaż szacunek, że pod nazwiskiem): "Wstyd że coś takiego napisał lekarz. W praktyce - leczy się przyczynę, a nie objawy. A Traszka mówi o czymś zupełnie odwrotnym. Karygodne. Jako lekarz, Traszko, powinnaś wiedzieć, że jeżeli się na czymś nie znasz, to nie wypowiadasz się."


Nie dość, że większość zupełnie nie zrozumiała tekstu, albo nie wie o czym mówi, to jeszcze rozpoczyna wycieczki ad personam.
A ja wcale nie jestem szczupła. Chociaż byłam, całkiem niedawno :) Ale teraz nawet w 40-42 nie wejdę. Ale nie udaję, że to z nagłej choroby. A może braku potasu... albo żelaza? Albo czegokolwiek, byle tylko coś było nieprawidłowe!
Ja wiem, że mój tłuszcz, to pochodna tego snickersa z wczoraj, tych lodów z weekendu i pysznej karkówki z piwem. I siedzenia na dyżurach, stosunkowo małej ilości ruchu, odpuszczenia sobie wspinaczki. I jeśli ktoś mi to zasugeruje, to nie krzyczę histerycznie "ja jestem CHOOOORA, mi kiedyś potas za mały wyszedł!", tylko uśmiecham się (z nutą smutku za lepszymi czasami) i mówię - tak, to moje lenistwo i brak dyscypliny. Ba, ja nawet sama sobie potrafię nakłamać, że jem malutko i dużo się ruszam! Ale smutna prawda jest taka, że mi się nie chce być wytrwałą. Jak większości. Tylko większość woli fikcję, zamiast spojrzeć w lustro.

Ale przyznam, takiej fali pokrzywdzonych krzykaczy nawet ja się nie spodziewałam :)


PS. na gotowych produktach jest wpisana najmniejsza kaloryczność "z zakresu" - producenci już się wycwanili i wiedzą, że ludzie to sprawdzają. I każde z nas bułeczkę policzy jako 100 a nie 160 kcal, a szynkę jako 40 a nie 60. W ten sposób naprawdę łatwo i do 500 kcal na dobę zejść. A że tylko na papierze...

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 47 (93)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…