Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#63668

(PW) ·
| Do ulubionych
Od jakiegoś czasu nie pracuję w poradni lekarza rodzinnego, ale dałam się namówić raz na zastępstwo. W Wigilię. Cóż, raptem 5 godzin, stawka przyzwoita, a przynajmniej będę mogła zrzucić część gotowania i przygotowań na resztę rodziny :)

W poradni normalny dzień pracy, lista pacjentów szczelnie wypełniona, 20 osób wcześniej zadzwoniło, wpisało się na listę.

O 8 zaczęłam pracę.
Chwilę później pielęgniarka przyszła zabrać dwie karty, bo pacjenci dzwonili, że jednak nie przyjdą.
Do 9 obejrzałam już jednego pacjenta, pozostałych 2 z tej godziny się nie pojawiło.
Kolejne 40 minut spędziłam z pielęgniarkami w socjalnym, dyskutując o kolacji wigilijnej.
Przez następne 2 godziny uzbierałam 5 pacjentów, z czego dwie osoby były nie zapisane wcześniej, przyszły "po drodze".
W międzyczasie zadzwoniła kolejna osoba, że miała wizytę na 8:30, ale jednak w ogóle nie przyjdzie.
Do końca pracy pojawiły się jeszcze dwie osoby z listy plus jedna przeziębiona.

Bilans:
20 osób zapisanych.
Przyszło 9, z czego 6 zapisanych, a 3 dodatkowo.
14 (!!!) osób nie pojawiło się, mimo zapisania na listę.
Tylko dwie osoby (no, może tą trzecią też doliczymy) uznały za stosowne zadzwonić i powiedzieć, że ich nie będzie.

Dodatkowo piekielne jest to, że rano dzwoniły dwie osoby zapytać o wolne miejsca i obie usłyszały, że lista jest pełna, więc mogą przyjść, ale gwarancji przyjęcia nie ma. Żadna z nich nie przyszła.

I tak będzie zawsze. Chyba, że wprowadzimy 5 zł kaucji za zapisanie się do lekarza. Gwarantuję, że wtedy wizyty zawsze by się odbywały, a w dodatku zapisywaliby się tylko luzie chorzy, tylko wtedy, kiedy tego potrzebują.

I tego życzę Wam i sobie w nowym roku :)

poz

Skomentuj (32) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 661 (779)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…