Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#65840

(PW) ·
| Do ulubionych
Bardziej śmieszne niż piekielne, ale się podzielę.

Wiele tutaj się czyta o niekompetencji polskiej Policji, ja miałem nieprzyjemność spotkać jej przykład (niekompetencji, nie polskiej Policji) w Nowej Zelandii:

Niedziela rano, pukanie do drzwi: sąsiadka pyta czy to mój samochód stoi na ulicy. Wychodzimy z Lubą sprawdzić i... ciśnienie nam obojgu podskoczyło: ktoś urwał nam lusterko i rozbił nim tylną szybę w sąsiednim aucie. Inne z kolei ma wyraźne ślady wgnieceń, jakby ktoś po nim chodził itd - widać ktoś wracał sobotnią nocą z pubu i chciał się dodatkowo wyszaleć.
No nic, wzywamy policję.

Przyjechała urocza panienka, lat może 25, pyta grzecznie o co chodzi - pokazuję jej samochód, pokazuję inne auta i gdzie jest moje zerwane lusterko. Pani policjantka stoi, kiwa głową i duma.
- I nic pan nie słyszał?
- Niestety nie, śpimy twardo, w autach nie było alarmu.
- Aha.....

I dalej stoi. I duma.
- Może by tak to lusterko wziąć do analizy? Może sprawca zostawił jakieś odciski palców? - delikatnie zasugerowałem.
- Wie pan, to dobry pomysł - przyznało dziewczę. I stoi dalej.
Ja też stoję. I patrzę. Na nią. A ona na mnie, na lusterko... znowu na mnie... Wreszcie coś chyba zaskoczyło.
- To ja je wezmę - i poszła, bezceremonialnie wzięła je w rączkę i niesie do samochodu, nawet rękawiczek nie założyła. Otwarła bagażnik i coś tam grzebie. Wreszcie zwraca się do mnie:
- Przepraszam, ale zapomniałam zestawu do zabezpieczania odcisków. Może mi pan dać gazetę?
- Eeeee.... - odparłem inteligentnie - Gazetę?
- No tak, zabezpieczę nią odciski.

Wygrzebałem gdzieś jaką gazetę promocyjną, panna podziękowała, dowód zbrodni zawinęła i schowała w bagażniku. Po czym wyjęła notes i poprosiwszy o jakieś dokumenty, zaczęła spisywać nasze dane.
Tutaj muszę powiedzieć, że o ile typowy Kiwi będzie mieć oczywiste problemy z polskimi imionami (o ile nie mam na imię Grzegorz Brzęczyszczykiewicz, to i tak mogę sprawiać im problemy), to moja Luba ma typowe angielskie imię i nazwisko.

Pani policjantka podziękowała, poszła porozmawiać z sąsiadami, a my poszliśmy szukać telefonu do ubezpieczyciela.

Kilka tygodni później przyszedł list z policji - typowe "z przykrością zawiadamiamy że postępowanie zostaje zawieszone...", ale rojący się wręcz od błędów: zły adres, zła rejestracja samochodu, nawet imię i nazwisko mojej Lubej były napisane z błędami (zamiast np. "Lara Smith" było "Laura Smooth"). Ale perełka była pod sam koniec.

Otóż Policja zawiadomiła mnie, że "ze względu na szkody moralne jakich doznałem, zalecają mi udanie się do psychologa, który to jest zobowiązany do udzielenia mi darmowych pięciu sesji".

Już to widzę:
- Panie doktorze... ktoś urwał mi lusterko.
- Aha.... Chciałby pan o tym porozmawiać?

policja

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 715 (765)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…