Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#65982

(PW) ·
| Do ulubionych
Nie wiem, kto tutaj był piekielny.

Pracuję jako nauczycielka angielskiego i egzaminatorka w niedużej, posiadającej trzy filie firmie. Nauczyciele są we wszystkich filiach, ale egzaminatorka tylko jedna, dlatego jeżdżę regularnie na "występy gościnne”.

W zeszłym tygodniu pojechałam do filii "południowej", odległej od mojej o jakieś 60 km. I jakież było moje zdziwienie, kiedy wśród uczniów czekających na egzamin, zobaczyłam 'S'- własnego ucznia, mieszkającego od mojego ośrodka o niewielki rzut kamieniem.

Nie dopuściłam go miesiąc wcześniej do egzaminu, bo zdać Entry3 (B1), to już jest sztuka, a S po angielsku ledwo duka. Podobnych obiekcji nie miała 'N' - nauczycielka z południowego biura. Zainkasowała kasę i z czystym sumieniem skierowała na egzamin.

Ja, z równie czystym sumieniem, oblałam S zgodnie z zasadami sztuki i nie dałam się przekonać N, by dać mu jeszcze jedną szansę.

To powiedzcie mi proszę, kto tu jest piekielny:
1. Ja - bo wystawiam ocenę adekwatną do zdolności.
2. S - bo myślał, że uda mu się oszukać system i nie upewnił się, kim będzie egzaminator, albo myślał, że jak już wybuli te kilka stów więcej, to certyfikat będzie miał w kieszeni.
3. N - która, po pierwsze nie odesłała S do najbliższego mu geograficznie ośrodka (ja zawsze tak robię), zapewniła go, że zda, a nawet nie sprawdziła w naszym systemie, że taki uczeń już tam figuruje, tylko zduplikowała dane... i jeszcze próbowała wpływać na mój osąd, by wymusić zdanie na B1 osoby, którą ja z wielkim wysiłkiem przygotowałam kilka tygodni wcześniej na zaledwie A1...

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 262 (352)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…