Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany
Sytuacja miała miejsce dzisiaj w godzinach popołudniowych.

Do autobusu środkowymi drzwiami wsiadła kobieta (w wieku ok 30 lat) wraz z mężczyzną. Od razu zauważył ją inny mężczyzna, w podobnym wieku, siedzący z przodu, tyłem do kierunku jazdy. Zerwał się z siedzenia, zaczął ją obrażać, krzyczeć, przeklinać. Kobieta wraz z towarzyszem podróży uciekli na tył pojazdu, natomiast awanturnik zaczął szarpać siedzenia, uderzać kasowniki, jednym słowem - demolka. Kierowca zareagował bardzo szybko, od razu wezwał policję i zatrzymał się na najbliższym przystanku. Agresor zajął się demolowaniem przystanku, bez przerwy wrzeszcząc na kobietę.

Prawdziwa piekielność: kierowca czekał na przystanku 30 minut od zgłoszenia sprawy na policję. Odjechał po tym, jak mężczyzna w końcu się zmęczył demolowaniem okolicy i oddalił.

Zawsze wydawało mi się, że w przypadku awantury w środkach komunikacji miejskiej policja, ewentualnie straż miejska, pojawiają się szybciej niż w przypadku na przykład zakłócania ciszy nocnej. Ale widocznie tylko mi się zdawało.

Uprzedzając pytania, czy nikt z pasażerów nie mógł zareagować- autobus był prawie pusty, jechało kilka starszych osób, dwie, trzy kobiety w wieku ok 30 - 40 lat oraz nieszczęsny męski towarzysz podróży obrażanej kobiety, który ulotnił się jak kamfora, gdy tylko kierowca otworzył drzwi.

komunikacja_miejska; policja

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 111 (183)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…