Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Kupiłam sobie kiedyś półbuty, takie coś a'la adidasy w popularnym sklepie z butami na D. Zapłaciłam 100zł i zadowolona z nich wróciłam do domu.

Niecały miesiąc później zauważyłam, że brudzą mi skarpetki i trochę piachu czułam, ale nic nie wylatywało. Żeby dojść do samochodu muszę przejść ścieżką z piasku, więc pomyślałam, że może mi się nabrało - chociaż sama średnio w to wierzyłam.
Zaczęły się deszcze - zaczęło mi się robić mokro, bynajmniej nie na widok przystojniaka, lecz nieprzyjemnie, bo w butach i to od deszczu. Coś mnie tknęło i zaczęłam je dokładnie oglądać. Na podeszwie było pęknięcie. Szybka decyzja, reklamacja bo kasy szkoda, a buty ładne. Poszłam w tym celu do sklepu.

Spotkałam jedną panią i jednego chłopaka, którzy byli z podobnym problemem jak ja. Pani ekspedientka powiedziała, że w tym miesiącu nie ma tygodnia by ktoś nie przyszedł i nawet powód ten sam. Jednocześnie poinformowała nas, że nie warto, bo odpowiedź jest zawsze taka sama: w tych butach się nie chodzi po deszczu.

Żeby nie niskie temperatury to zaprawdę powiadam Wam, że nosiłabym cały rok trampki za dychę od chińczyka. Najstarsze wytrzymały mi już 3,5 sezonu wiosenno-letniego i pomimo kilku prań nie wyglądają jakby chciały odejść na emeryturę.

galeria

Skomentuj (30) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 164 (206)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…