Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#76310

(PW) ·
| Do ulubionych
Zauważyłam u siebie pieprzyka. Czarnego. Nie ciemnobrązowego, a smoliście czarnego, z granatową poświatą, mocno wypukłego.
Monitoruję wszystkie nietypowe pieprzyki, ale ten drań znajdował się w miejscu, którego bez lusterka nie zobaczę, zauważyłam go przypadkiem aplikując maść i nie miałam pojęcia, od ilu miesięcy tak wygląda. Nie wdając się w szczegóły - miejsce, które nawet skąpe stringi zasłaniają.

Sobotni wieczór, przychodnia zamknięta, odpalam dra Google'a, chyba jeszcze nie umieram, moje coś jest najbardziej podobne do znamienia błękitnego, ale i tak bardzo się denerwuję.
Dzwonię na rejestrację w poniedziałek, armagedon, bo zaraz święta, chlipię w słuchawkę, prosząc o wizytę u dowolnego lekarza. Baba drze się, że panikuję, to nie jest pilne, przecież sama sobie jestem winna, takie rzeczy nie rosną z dnia na dzień, "dziś to niby pani zauważyła?" i do widzenia.

Nerwowe święta, wizyta u pierwszego wolnego lekarza. Facet, trudno, to przecież profesjonalista, pokażę tylko ten kawałek. Nawet mnie nie obejrzał, za to dopytywał, czemu mąż nie zauważył. Coś tłumaczę, facet rechocze "to znaczy, że nie umie się panią dobrze zająć, niech go pani przyśle, wytłumaczę co i jak". Facet w wieku na oko emerytalnym, obleśny uśmieszek. Pieprzyka nawet nie obejrzał, może i lepiej.

Dermatolog (werdykt: na 90% znamię błękitne), skierowanie do chirurga, zabieg, na szczęście nic poważnego (jednak naczyniak). Tym razem trafiłam już na uprzejmych, profesjonalnych lekarzy, ale co się nadenerwowałam to moje.

Czytałam sporo podobnych historii, przeważnie znacznie bardziej dramatycznych niż moja, obiecywałam sobie, że gdy sama zostanę tak potraktowana, odpyskuję i złożę skargę. Już wiem, że łatwo powiedzieć. Gdy się jest spanikowanym pacjentem, cały bojowy nastrój szlag trafia.

lekarze

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 141 (197)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…