Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#76433

(PW) ·
| Do ulubionych
Witajcie Piekielni.
Dziś będzie historia o pewnym biednym, niewidomym człowieku i o mnie... kto okazał się piekielny, oceńcie sami.

Siedzę sobie w pracy przy kasie i rozmyślam o świętach. Wtem do sklepu przy wsparciu uczynnego przechodnia wkracza pan z laską niewidomego. Generalnie cała sytuacja mało ważna, wybierałam mu koszulę na święta. Pomijając fakt, że był tupeciarzem (no bo przecież skoro jest niewidomy to każdy ma wokół niego skakać), to jeszcze potwornie śmierdział i miał okrutnie brudne ubranie na które mierzył ową koszulę. Jakoś wytrwałam, starałam się być uczynną i życzliwą osobą, latałam wokół śmierdziela dobre 30 min przy czym minimum 2 razy zbierało mi się na wymioty.

Po tych 30 minutach udało się, wybrał koszulę, zapłacone, zapakowane. Prosi mnie jeszcze żebym mu pomogła wyjść ze sklepu. Ok, pomogłam, bierze mnie pod rękę i wyprowadzam go na zewnątrz. Wracam na stanowisko pracy ale odświeżacz powietrza nie może sobie poradzić z fetorem pozostawionym przez owego pana. Mówię więc kumpeli, że muszę wyjść na świeże powietrze, przy okazji skoczę do sklepiku obok bo nie miałam nic do jedzenia. Nawet kapci nie zmieniłam, zarzuciłam palto i wychodzę.
Przed sklepem stoi owy pan i mówi żeby go na przystanek odprowadzić.

Myślę - ok, to w końcu 20 metrów na wprost. Pan łapie mnie pod rękę i dreptamy z prędkością 1km/h na autobus. Dochodzimy, a ten do mnie że on na tramwaj chciał w taką a taką stronę i żeby z nim poczekać bo nie wie kiedy wsiąść. Ja oczy jak 5 zł i zgodnie z prawdą mówię mu, że jestem w pracy i wyskoczyłam tylko na 5 min po coś do jedzenia i nie jestem w stanie go odprowadzać i z nim czekać (zwłaszcza, że średnio ogarniam okolicę, a na oko licząc dojście do przystanku i wsadzenie w tramwaj jegomościa to około 20 min roboty).

Co zrobił biedny niewidomy pan ? Zaczął mnie szarpać za te nieszczęsne przedramię, wyzywać od egoistycznych gówniar, narzekać na znieczulicę polskiego narodu, że każdemu się zawsze śpieszy i najlepiej to żeby "matka mi zdechła w te święta" bo na więcej nie zasługuję skoro się zobowiązałam pomóc a teraz odmawiam.

Ludzie na tym przystanku patrzyli na mnie z mordem w oczach, ale nikt pomocy nie zaoferował... Jak zazwyczaj staram się podchodzić z dystansem do różnych sytuacji, tak teraz łzy mi pociekły.
W końcu wracając z tą nieszczęsną bułką, zawyta i zasmarkana widziałam jak ktoś pana w stronę tramwajów prowadzi.
Kto piekielny... ja? Niewidomy? Czy ludzie którzy pozwalają takim niesamodzielnym osobom poruszać się samemu po mieście? A potem oni mają pretensję do obcych, że są egoistyczni i znieczuleni...
Chciałam dobrze, wyszło jak zwykle...

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 219 (Głosów: 255)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…