Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#76591

(PW) ·
| Do ulubionych
Jako że zima, to sezon na przeziębienia, anginy czy inne choróbska i wiele osób musi raz na jakiś czas odwiedzić aptekę. Ja niestety też musiałam i poznałam nowy typ matki - Matka Polka Aptekowa (MPA).

Weszła z dwójką małych dzieci, jedno w wózku, jedno chodzące. Zamiast "dzień dobry" obwieściła, że ma pierwszeństwo, bo jest z dziećmi, nawet nie dała szansy ludziom zaproponować, że ją przepuszczą - zupełnie jak w historii z matką na poczcie (#72597), nawet nie wiem, czy to nie była ta sama pani (apteka i poczta są na osiedlu blisko siebie i głównie spotykam tam sąsiadów), niestety aż tak dobrej pamięci do twarzy nie mam.

MPA podchodzi do kasy i zaczyna opowiadać o chorobach jej dziecka. Tu go boli, tam go szczypie, i kaszel ma, i coś tam. Przytoczę dialog, który mniej więcej brzmiał tak:

Aptekarka (A): Czy była pani u lekarza z tym dzieckiem?
MPA: U lekarza? A po co?! Tam się tyyyyle czeka na wizytę, a dziecko potrzebuje taki lek najlepiej (i tu pada jakaś nazwa leku). Bo kiedyś synek kuzynki koleżanki szwagra to też miał podobne objawy i mu pomógł.
A: Nie mogę pani sprzedać tego leku, jest tylko na receptę.
MPA: Nie będę dziecka ciągać po lekarzach, przecież widać, że ten lek weźmie i będzie zdrowy.
A: Jednak powinna pani przejść się do lekarza.

W tym momencie MPA chyba stwierdziła, że Aptekarka ma rację (albo też odpuściła dla świętego spokoju) i zaczęła opowiadać o drugim dziecku.
MPA: Bo widzi pani, bo ona ma tutaj jakąś wysypkę, pani spojrzy - i rozbiera tego dzieciaka, żeby pokazać wysypkę. Aptekarka ogląda, proponuje jakąś maść i pójść do lekarza. Matka do lekarza nie pójdzie, bo nie.
MPA: No i jeszcze mojej siostry dziecko to ma zaparcia, i coś tam, i coś tam (nie będę przytaczała rozwodzenia się nad kałem, sorry) i pani mu coś zaproponuje.
A: Czy siostra nie może iść z dzieckiem do lekarza? Trudno ocenić na odległość co może mu dolegać, a ja nie jestem lekarzem.
MPA: Ale pani musi mi pomóc! Ona nie ma czasu po lekarzach chodzić!

Cała rozmowa trwała dobre 15 minut, mnie szlag trafiał, przyszłam po jedną rzecz, której kupno trwałoby może 30 sekund. Inni ludzie też już mieli dość. Może mi ktoś wyjaśnić co to za typ człowieka, że traktuje aptekę jak przychodnię, a lekarza się boi jak diabeł wody święconej?

apteka

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 257 (Głosów: 279)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…