Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#76601

(PW) ·
| Do ulubionych
Będzie o fioletowej sieci z literą P na początku.
W sierpniu przedłużyłam po raz kolejny u nich umowę, zakupując także nowy telefon z gwarancją roczną. Istotne dla historii jest to, że przez cztery miesiące jego użytkowania nie był choćby przez chwilę narażony na jakiekolwiek uszkodzenia - w dniu zakupu dokupiłam do niego obudowę i szybkę ochronną, na twardą powierzchnię nie upadł mi ani razu, nie było także kontaktu z pyłem czy jakąkolwiek cieczą.


Mimo tego, telefon z jabłkiem zepsuł się po bardzo krótkim okresie czasu użytkowania (na ekranie stopniowo zaczęły się pojawiać fioletowe paski, zasłaniając w końcu całą treść wyświetlacza). Po to jednak jest gwarancja, by telefon można było naprawić za darmo, jeśli oczywiście nie został uszkodzony przez właściciela. Czyli, jak mi się wydawało, w moim przypadku.

Wybrałam się do salonu i oddałam telefon do naprawy na gwarancji. Przed oddaniem standardowe oględziny, dziesięć minut zajęło facetowi oglądanie telefonu z każdej możliwej strony, szukając chociażby małej ryski czy obicia na obudowie (oczywiście nie znalazł).

Po całej procedurze zapewnił mnie, że urządzenie wróci do mnie w przeciągu maksymalnie dwóch tygodni, a następnego dnia mogę przyjść po telefon zastępczy.
W takim razie przychodzę następnego dnia.

Nie było konsultanta, który mnie poprzednio obsługiwał, więc podeszłam do jedynego wolnego stanowiska, gdzie była (jak się później okazało) niezbyt rozgarnięta pani: Bo ona właśnie przyszła do pracy i nie orientuje się, czy w magazynach są jakiekolwiek telefonu zastępcze (to może sprawdź?), ale w ogóle to nie będzie wydawać jakiegokolwiek, bo ona "nie rozumie w czym problem". Odpuściłam sobie.

Po dwóch tygodniach brak odzewu w sprawie telefonu. Ok, poczekam jeszcze kilka dni, jak się nie odezwą, sama zadzwonię.
I tak musiałam zrobić, bo mija trzeci tydzień, a sytuacja stoi nadal w miejscu. Dzwonię.
Po długiej rozmowie, dowiedziałam się, że:
- Telefon został zalany, naprawa niegwarancyjna,
- Cena naprawy: 1500 zł (nie zostało mi nawet powiedziane, za jaką dokładnie część taka zawrotna suma, bo tego salon oczywiście nie wie, oni tylko przekazują informację od serwisu)

Naprawdę puściły mi nerwy, bo jak opisywałam wcześniej, telefon nie był narażony na ŻADNE uszkodzenia.
Został mi wysłany link do strony serwisu, gdzie można sprawdzić przebieg naprawy. I tu zaczyna się robić ciekawie.
Niektórzy posiadacze telefonów z jabłkiem wiedzą, że posiada on wskaźnik cieczy - „Normalnie wskaźnik jest biały lub srebrny, ale jeśli wejdzie w kontakt z wodą lub cieczą zawierającą wodę, całkowicie zmienia kolor na czerwony” o czym możecie przeczytać tutaj: https://support.apple.com/pl-pl/HT204104

Wnioskuję więc, że skoro według serwisu telefon miał kontakt z cieczą, wskaźnik powinien być czerwony. Oto zdjęcie, które zostało mi przesłane wraz z informacjami o uszkodzeniu: http://i65.tinypic.com/141mbzn.png
Czy to nie jest kolor biały? Czy może ja jestem daltonistką? Nie mam możliwości sprawdzenia samodzielnie tego wskaźnika, znajduje się w środku, a rozłożenie tego telefonu przez kogoś innego niż osoba w serwisie skutkowałoby unieważnieniem gwarancji.

Jak się pewnie domyślacie, wykonałam kolejny telefon do salonu. Poinformowałam, że zdjęcie jest niezgodne z treścią powyżej, o czym świadczy kolor wskaźnika. Ok, przyjęli informację, ja nie wyraziłam zgody na pokrycie kosztorysu naprawy i poprosiłam o zwrot telefonu.

Do akcji wkroczyła rękojmia - przygotowałam pismo i pojechałam odebrać swoje.
Oprócz agresywnego zachowania konsultanta spotkałam się także z odmową złożenia reklamacji w ramach rękojmi. Proszę bardzo, jak nawet nie chcą podpisać - mogę już składać pismo do sądu.

Poprosiłam o jakiś kontakt do kierownika salonu, został mi podany e-mail, na który napisałam pierwszy raz prawie miesiąc temu. A maile poszły trzy, w odstępie ok. tygodniowym, więc nie ma możliwości, że "nie był zauważony".

Czekam nadal na podpis odmowy przyjęcia rękojmi, bo bez tego do sądu ani rusz. Tak więc jestem bez mojego telefonu od prawie trzech miesięcy. Byłam zmuszona kupić nowy, bo nie mam możliwości funkcjonowania bez niego przy mojej pracy i przy moim stanie zdrowia. Czy jest jeszcze coś, co mogę zrobić w takiej sytuacji?

uslugi

Skomentuj (76) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 115 (Głosów: 153)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…