Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#76614

(PW) ·
| Do ulubionych
Sytuacja, którą za chwilę opiszę wydarzyła się kilka lat temu, kiedy w trakcie wakacji byłam opiekunem kolonii w ośrodku Caritas w moim mieście.
Dzieci, które znajdowały się pod naszą opieką, były w przedziale wiekowym 7-13 lat, więc szczególnie te najmłodsze chłonęły wszystko co usłyszały szczególnie w trakcie kazania na niedzielnej mszy.
I tu zaczyna się historia.

Połowa czasu na kolonii za nami. Niedziela, a jako że jesteśmy w ośrodku Caritas msza odprawiana tylko dla dzieci kolonijnych. Mszę postanowił odprawić (jak to go nazywamy w naszym mieście) „Ojciec Dyrektor” czyli najważniejszy w ośrodku. Ksiądz bardzo specyficzny, czujący się tam jak pan na włościach. Człowiek, który co wieczór siadał na balkonie swojego pokoju z lampką wina i papierosem (sama byłam przez te 2 tygodnie tego świadkiem co noc, bo pokoje mieliśmy na tej samej wysokości w dwóch różnych budynkach). Ale wracając do jego piekielności, bo trochę odeszłam od tematu.

Niedziela, dzieci wystrojone, bo msza święta, zaczyna się kazanie… i szczękę zaczęłam zbierać z podłogi już po kilku słowach. Ogólny ich sens był następujący: Picie alkoholu i palenie papierosów, to dzieło szatana. Ci, którzy piją i palą bardzo szybko umrą. Oczywiście to wielki skrót tamtego 20-minutowego kazania – a raczej ogólny jego sens.
Wyobraźcie sobie reakcje tych biednych 7-8 letnich dzieci. Prawie wszystkie w płacz, że mamusia lub tatuś albo oboje niedługo umrą bo palą, lub bo tatuś czasami pije piwo. I weź tu uspokój jednocześnie prawie 20 płaczących dzieci.

Jako, że nie należę do spokojnych ludzi, po skończonej mszy dopadłam piekielnego księdza, który nie widział nic złego w swoim kazaniu. W tym momencie odezwała się moja piekielność i przy dzieciach oraz gościach hotelowych (obiekt składa się ze skromniej części kolonijnej w jednym budynku i wypasionego hotelu w drugim z prywatną kaplicą) zaczęłam się drzeć, że chyba długo zajęło mu przygotowywanie tej przemowy i chyba to wieczorne wino i papierosy. Wykrzyczałam również, że treść tego kazania w ogóle nie była dopasowana do wieku słuchaczy. Oczywiście obrażony szybko się ulotnił, a my zostałyśmy próbując ze starszymi dzieciakami uspokoić najmłodszych.
Sami oceńcie, kto był piekielniejszy.

księża

Skomentuj (24) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 225 (297)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…