Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#76664

(PW) ·
| Do ulubionych
Żeby było wszystko jasne, muszę zacząć od początku.

Moi rodzice mają dom. w którym razem z nimi na umowie tzw. dożywocia mieszka matka Taty. Jest to kobieta kłótliwa, czerpiąca radość z nieszczęścia innych (w tym swoich własnych dzieci). Ale żeby być sprawiedliwą w osądzie muszę dodać że ta kobieta ma problemy natury psychicznej. Niestety, nie można jej wbrew jej woli zdiagnozować, ani w żaden sposób ubezwłasnowolnić, bo jej działania są za mało szkodliwe. Tu bym się spierała, bo zostawianie garów na gazie i wychodzenie na ploteczki dla mnie jest niebezpieczne i zdarzyło się częściej niż raz. Do tego zagrożenie dla zdrowia, bo kobieta się nie myje, nie sprząta wcale (do WC dokłada kostki zamiast umyć muszlę), zużyte zasikane podpaski wkłada gdzie popadnie. Jest sprawna fizycznie, zupełnie samodzielna, tylko że stuknięta. Ma wydzielony pokój, łazienkę i kuchnię, tylko dla siebie i tylko ona z nich korzysta. Taka była umowa i tak jest.

Któregoś razu rozdała córkom to co miała. Dosłownie wszystko, włącznie ze zlewozmywakiem czy stołem z kuchni. Została tylko lodówka, bo była za duża do wyniesienia. I do córki się przeprowadziła. Dopóki oddawała grzecznie rentę, nie było problemu i mogła się nawet nie myć. Tak to trwało dwa lata. Ale druga córka też chciała coś skubnąć i matkę pokłóciła z drugą siostrą.

Matka wróciła do domu. Do moich rodziców. Gdzie nie było właściwie nic, bo przecież wszystko rozdała. Jedyne co się udało odzyskać to telewizor. Resztę jej mój Tata jakoś załatwił.
Ale to jej było za mało. Poszła do MOPSu jak to ona ma źle i że ona jak pies żyje w takich warunkach! I o to się ta historia rozbija.

MOPS jeszcze tego samego dnia był u moich rodziców. Dwie osoby, w tym sama kierowniczka. Popatrzyły, uznały, że nic się nie dzieje. Bo takie warunki to dla innych ich podopiecznych marzenie. Dwa łóżka, ogrzewanie, za które nic nie płaci. To samo z wodą. Jedyny wydatek to jedzenie.
Sprawa się rozeszła po kościach, matka Taty niezadowolona.

Tydzień temu na tej samej wiosce umiera kobieta. Umiera w skrajnie nieludzkich warunkach, nogę do połowy jeszcze żywej zaczynają zjadać jej robaki. Kobieta była "pod opieką" MOPSu. Nikt się nią nie interesował. W mieszkaniu warunki gorsze niż w kurniku, smród nieludzki. Toaleta nieczynna, mimo to używana. No barłóg.
Kilka dni po kobiecie na zawał serca umiera jej syn. Syn który się wyrwał z tej patologii, założył swoją małą firmę. Jego żona leczyła się psychiatrycznie wcześniej, mieli małe dziecko. Została sama.

Sprawę do MOPSu zgłosiły dwie osoby. Obie zostały totalnie spławione. Bo "nie ma samochodu żeby przyjechać i ocenić sytuację".
I wiecie co mnie wkur#@a?
Żeby przyjechać do fanaberii matki mojego Taty, które są już znane wszystkim, miały czas i możliwości tego samego dnia. Bo WIEDZIAŁY że nie dzieje się nic złego.
A kiedy realnie trzeba człowiekowi pomóc, znaleźć jakieś środki, to nie ma możliwości?
Czuję że polecą łby.

MOPS

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 213 (Głosów: 243)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…