Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#76668

(PW) ·
| Do ulubionych
O żulach. Długo i obrzydliwe.

Pracuję w uliczce, którą owi szlachetni panowie upodobali sobie na konsumpcję trunków pochodzenia różnego. Śmierdzą niemiłosiernie, a uliczka ma taki przewiew, że czuć ich już z daleka - jak się któryś ułoży odpowiednio, to jeden może 30 m zasmrodzić na amen. Byłam świadkiem jak sikali, rzygali i po prostu srali na widoku, nawet do kąta nie poszli, tylko centralnie na ławkach. Jeden nawet prawdopodobnie robił sobie dobrze, ale nie przeglądałam się zbytnio, więc głowy nie dam. (W pracy mam kamerę na ulicę, a i jak przechodzę to widzę). Ponadto każdego przechodnia zaczepiają o 2 zł na zupkę chińską - nie muszę mówić, że tej zupki u żadnego nie widziałam ;-)

Ale nawet nie o to chodzi. Nie jestem jakąś szczególnie delikatna i w gruncie rzeczy nie obchodzi mnie co oni robią.

Ale są to ludzie chorzy. Na wózku, mają problemy z poruszaniem się, jeden łazi stale pobity, nie wiem dlaczego. Raz przez prawie godzinę patrzyłam jak jeden próbuje wstać z ziemi po spaniu, podniósł go dopiero przechodzień. Ja nie pomogłam, bo się po prostu brzydziłam i nie czuję z tego powodu wyrzutów sumienia.

Prawie codziennie przyjeżdża policja, kilka razy dziennie podchodzi straż miejska, przeganiają ich. Wtedy w około połowie przypadków zjawia się jakiś Obrońca Żuli i każe ich zostawić w spokoju, niech sobie siedzą, przecież to też ludzie!

Obojętnie czy po osiągnięciu celu czy nie, Obrońca szybko się ulatnia kiedy poczuje wzbogacone powietrze uliczki - dziwnym trafem zawsze przychodzą od strony placu, gdzie nie czuć żulem ;-)

Ale...

Straż miejska nie przegania żuli z miejsca na miejsce, idźcie umierać gdzie indziej. Kilka razy słyszałam tą rozmowę i zawsze wyglądała w podobny sposób:

- Marian, chodź z nami, my cię zawieziemy, najesz się i umyjesz.
- Nie, mi tu dobrze.
- To chociaż jedź z nami do szpitala, tam ci tą nogę wyleczą, bo kiepsko wygląda.
- Won, ja tu siedzę, mi tu dobrze.
- Marian, śmierdzisz, ludziom przeszkadzasz, jedź z nami.
- Zostawcie mnie, mi tu dobrze.

Puenta? Gdy to piszę jeden sika na ławce, obok stoi otwarte piwo. A ja jestem ciekawa czy sobie przypadkiem do puszki nie nasikał.

ulica

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 226 (Głosów: 238)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…