Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#76669

(PW) ·
| Do ulubionych
W jednej z poprzednich historii wspominałam, że choruję na insulinooporność. Dziś krótka historia bardzo długiej drogi dojścia do tej wiedzy.

W pewnym momencie życia, kiedy liczba treningów wzrosła do ok 5 tygodniowo, dieta nabrała zdrowszych barw i kształtów, a waga mimo wszystko stała w miejscu, doszłam do wniosku, że może warto się przebadać.

Lekarz nr 1: Zlecił podstawowe badania. Wszystko w nich było ok. Na koniec przebąknął coś o IO ale chyba bardziej sam do siebie. Skierowania na dalsze badania nie dostałam, bo insulinooporność to taka "choroba" taka no jest taka ale nie ma żadnego wpływu.
Ja zielona jak szczypiorek w tym temacie, oczywiście uwierzyłam mądremu lekarzowi.

Minął kolejny rok. Dieta i treningi były trzymane. Mięśnie ładnie się rozwijały, tylko kurka tłuszczy nic a nic nie ubywało. I nagle zaczęłam słyszeć od trenera na siłowni od ginekologa, a nawet od fryzjerki: niech Pani zrobi te dokładne badania, bo coś tu naprawdę jest nie tak jak być powinno.

Lekarz nr 2: Starsza Pani, która wita pacjenta w gabinecie wzrokiem i tonem "Czego tu?!". Od progu wiedziałam, że będzie wesoło. Zleciła mi ponownie same podstawowe badania, chociaż pokazałam wyniki sprzed roku. Nie. Ona wie lepiej, ona jest lekarzem, a ja mam nie wymyślać.
Badania zrobiłam, znowu wszystko wyszło cacy. Wracam na konsultację z prośbą o skierowanie na trochę już bardziej specjalistyczne badania (usg tarczycy, krzywa cukrowa i insulinowa dla zainteresowanych). Proszę się jak dziecko, chociaż przychodnia prywatna wszystko mam w pakiecie za darmoszkę. Ale nie. Jest Pani zdrowa. Witaminę D proszę łykać. Żegnam.

Tym razem nie dałam się zbyć tak łatwo i podreptałam do lekarza nr 3. Obiecując sobie solennie, że bez skierowania nie wyjdę. Trafiłam na człowieka bardzo miłego i dostałam nawet więcej badań niż prosiłam.
Badania zrobione i na pierwszy rzut oka widzę ja laik, że coś dziwne te wyniki. Biegnę na konsultację i słyszę, że to normalne, że cytuję "odchylenie od normy jest normalne bo jest małe". Ok. No jak lekarz tako rzecze i to 3 to chyba mówi prawdę?

W przekonaniu, że jestem zdrowa ale sierota, która sama się nakarmić dobrze nie potrafi, zapisałam się do dietetyka. Takiego polecanego z wyższej półki.
Kiedy na pierwszej wizycie wesoło oznajmiłam, że ze mną problemów nie będzie, bo jam zdrowa jak ryba, Pani dietetyk od razu poprosiła o wyniki badań.
Spojrzała na nie, szczęka w dół i pyta się mnie, kto mi powiedział, że jestem zdrowa?! Wyniki są złe, a nawet bardzo złe i najlepsze co mnie może czekać bez leczenia i odpowiedniej diety to szybka przyjaźń z cukrzycą. Dostałam przykaz umówienia się na wizytę do jednego z najlepszych endokrynologów w mieście i zrobienia jeszcze kilku innych badań. Wszystkie późniejsze wydarzenia potwierdziły słowa Pani dietetyk.

Teraz już czuję się dobrze, trzymam dietę, waga spada.
Tylko czasem tak mnie najdzie refleksja, co by się ze mną teraz działo gdybym nie skonsultowała się z dietetykiem i innym lekarzem prywatnie?

IO lekarz choroba

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 173 (Głosów: 199)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…