Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#76671

(PW) ·
| Do ulubionych
W temacie żuli.

Przed kupnem własnego lokum wynajmowaliśmy z lubym przytulne mieszkanie w ścisłym centrum. Prywatna kamienica, otoczona ogródkiem i płotem, cała na wynajem a właściciel tak dobierał lokatorów by byli w podobnym wieku i się dogadywali (integracja była pełna). Bajka? No prawie- za tym płotem znajdował się opuszczony budynek- miejsce bytowania żuli. Początkowo myślałam, że budynek musi być opuszczony ze 30 lat, nie miał ani jednego kawałka szyby (a i ram okiennych brakowało), ani jednych drzwi a tynk był obdrapany na wysokość dorosłego człowieka. A, i miejscami widoczne były okopcenia.

Później miejscowy specjalista od hydrauliki uświadomił mnie, że dzicy lokatorzy doprowadzili ten klasyczny przykład architektury modernizmu do takiego stanu w 5 lat. Właścicielka zmarła a dziedzic mieszkał za granicą i majątkiem się nie interesował, miasto nic nie mogło zrobić bo teren prywatny...

Czas na główne atrakcje związane z tak uroczym sąsiedztwem:
1) załatwianie potrzeb fizjologicznych na widoku, nie przejmując się, że ktoś widzi, prawie pod naszymi balkonami...(porządny opieprz tubalnym głosem lubego pomagał na krótko)
2) jak, z powodu upojenia, nie udało im się doczołgać do budynku, to spali w tym gówn*e
3) obnażanie się- to ,że żul wychodził na podwórze zdejmował gacie i srał pod siebie to jeszcze mało. Pani żulica po pijaku zwykła latać po okolicy bez kluczowych elementów garderoby i drzeć się kto ją przeleciał jak była nieprzytomna...
4) żulica generalnie lubiła wrzeszczeć- dzięki temu znaliśmy dokładnie szczegóły pożycia tej radosnej komuny (kto komu co zjadł, kto komu co wypił, kto oddaje się stosunkom jednopłciowym) okraszając to dużą ilością przekleństw (i nie ważne, że był środek dnia a budynek sąsiadował z przedszkolem...)
5) straż miejska? Straż czy policja mogła im skoczyć. Mandat? i tak nie zapłacą...Wyrzucić? przecież to teren prywatny i nic im do tego. Mogli co najwyżej z uporem maniaka odłączać im pociągnięty na lewo prąd i gaz...
6) Prąd- mimo kompletnego zdewastowania budynku żule nie zamierzały sobie odmawiać podstawowych przyjemności- mieli dvd, tv i wieżę (na której potrafili odtwarzać w kółko "białego misia" przez 10 h, radośnie śpiewając wraz z wokalistą). Sprzęty te potrzebują prądu więc żule wprawiły się w podłączaniu do sieci na lewo. Aż pewnego dnia przyjechała straż i, chyba z desperacji, nie tylko usunęli żulowską instalację ale również zdemontowali skrzynkę i wyrwali kable do niej prowadzące, ile się dało. Dzikim lokatorom zostało śpiewanie a cappella ale przecież przydałoby się również źródło światła... Rozpalili ognisko, w środku, a jak wiadomo ognisko plus hałdy śmieci i upojenie alkoholowe to nie jest dobre połączenie. Gdy poczułam spaleniznę i wyszłam na balkon to widziałam już tylko uciekających (zygzakiem lub pełzająco) żuli a sąsiadka z góry wzywała już straż pożarną. Akcja trwała 2 godziny, ogień strawił cały dół willi... Co na to żule? Już nad ranem byli z powrotem, drąc się na całą okolice, że "sk*rwy**** strażacy zalali im cały dobytek i wywali na zewnątrz"...
7) Za naszych czasów palili się jeszcze dwa razy. Raz z ofiarą śmiertelną (bo był zbyt pijany żeby uciec a koledzy go zostawili) a my za każdym razem baliśmy się, że wiatr przerzuci ogień na sąsiednie budynki... Tuż po naszej przeprowadzce budynek spłonął doszczętnie zabierając ze sobą kolejnego miłośnika amareny.

Niech smaczku historii doda fakt, że Ci ludzie codziennie o godzinie 17, gdy normalny człowiek wraca zmęczony z pracy, wracali nawaleni do nieprzytomności niosąc siaty jedzenia (niejednokrotnie pomstując na jego jakość) kupionego przez dobrych ludzi, którzy "na piwo nie dają ale jedzenia nie odmówią"... My kupujemy im jedzenie a oni całą kasę (czy to z datków czy z zasiłków) mają na picie. I tak sobie żyją bezstresowo...

Dodam tylko, że mój ojciec jest wychowawcą w noclegowni dla bezdomnych (i nie starczyłoby miejsca na tym portalu żeby opisał swoje doświadczenia z żulami- jak chcecie to mogę coś wrzucić) i wiem jakie możliwości uzyskania pomocy mają takie osoby. Tylko jest jeden warunek- trzeba być trzeźwym! Dla niektórych to wciąż za dużo, sami dokonują wyboru.

Na koniec krótkie ostrzeżenie- gdy widzicie leżącego żula, nigdy nie dotykajcie go inaczej niż butem z grubą podeszwą (oczywiście najpierw upewnijcie się czy to żul czy tylko biednie ubrany człowiek). Osobniki żyjące w takich komunach często są nosicielami różnych chorób zakaźnych (w tym hiv i hcv) i żeby zabezpieczyć się przed kradzieżą nabijają portfele swoimi zużytymi igłami (informacja z kursu pierwszej pomocy od czynnego ratownika).

pomorze

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 229 (Głosów: 239)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…