Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77091

~Librariana ·
| Do ulubionych
W pracy bibliotekarza podstawową zaletą jest nieograniczony dostęp do książek. Przydaje się to zarówno, gdy dziecko potrzebuje lekturę do szkoły, jak i w momencie, gdy oczekujemy na nowość wydawniczą, pokroju najnowszego Mroza, Bondy czy Cobena.

W bibliotekach z systemem komputerowym możliwość wypożyczania jest ograniczona (choć oczywiście system ma opcję dokładania kolejnych pozycji na konto). Natomiast w miejscach, gdzie komputeryzacja jeszcze nie dotarła, wypożyczanie polega na systemie "kartkowym" - czyli do karty czytelnika wkłada się kartę książki z pieczątką. Sposób wciąż w wielu miejscach praktykowany.

O ile czytelnikowi książki wypożycza się do 4 egzemplarzy, bibliotekarze nie nakładają sobie takich ograniczeń.
Większość znanych mi pracowników biblioteki wypożycza sporo książek. Ja również sporo czytam, choć raczej nie robię sobie zapasów, bo drugi profit w mojej pracy jest taki, że pożądaną książkę zawsze mogę przechwycić między wypożyczeniami.

Nie jest tajemnicą, że inni bibliotekarze biorą po kilkanaście książek. Ok, jeśli w miarę szybko je czytają i wymieniają na inne.

Rekordzistka natomiast ma na koncie w tym momencie blisko 100 książek. Tych samych od kilku lat. Zaznaczam, że są to same nowości, z gatunku sensacja/kryminał/thriller, a więc tematyka popularna i często poszukiwana. Mówiąc 'nowości', mam na myśli książki zupełnie nowe, ani razu niewypożyczone. To znaczy wypożyczone raz. Na wieczne oddanie...

Nie pracuję z rekordzistką w jednej placówce, ale wiem, że do tematu podchodzi dość niefrasobliwie, a prawdą jest też fakt, że nikt jej nigdy mocno nie przycisnął, żeby te książki w końcu oddała.

A szkoda...

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 275 (Głosów: 291)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…