Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77194

(PW) ·
| Do ulubionych
Złamałam rękę. Cóż, mało przyjemne, trochę problematyczne, ale niezbyt piekielne. Dlaczego więc o tym wspominam? Bo irlandzkie dzieciaki...

Z zagipsowaną ręką udałam się zgłosić wypadek do tutejszego "ZUSu". Przed wejściem do budynku stała matka - Irlandka z rozbrykanym ośmiolatkiem. Gips nie jest duży, więc częściowo ukrywam go pod płaszczem, ale dłoń w opatrunku widać. Co wiec zrobił chłopak? Z wrzaskiem podbiegł do mnie i uwiesił się mi na na ręce.

Krzyknęłam, przestraszona niespodziewanym atakiem i odepchnęłam urwisa, aż upadł na tylną część ciała. Mamuśka wrzasnęła na mnie, na co pojawił się ochroniarz i spytał, co się dzieje. Matka zaczęła lamentować, że się znęcam nad jej synem. Na szczęście ochroniarz był w porządku i zapytał mnie, o co chodzi, wiec wyjaśniłam. Okazało się, ze ten duet jest tam znany, a ochroniarz obserwował piekielną rodzinkę od dłuższej chwili. Dostali wiec uczciwy opr, zabrano nas do biura, nakazano matce podać dane i poinformowano Gardai (tutejsza policja).

Na wszelki wypadek wszyscy złożyli zeznania, więc w razie co, mamiszon będzie miał problem, jeśli coś mi bachor uszkodził. Tyle dobrego...

zagranica dzieci i mamuśki

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 225 (239)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…