Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77392

(PW) ·
| Do ulubionych
Niewolnictwo wciąż żywe - trzyaktówka.

Kuzyn robi doktorat. Przepisy mówią, że musi przeprowadzić ileś tam godzin zajęć za darmo, a powyżej limitu muszą mu płacić. W tym semestrze miał mieć płatny jeden przedmiot i jeden prowadzić "w czynie społecznym". Kuzyn się cieszył, bo trafiły mu się zajęcia zgodne z jego zainteresowaniami i przećwiczone w zeszłym roku, studentów zapisało się do jego grupy sporo.

Akt I.
Kuzyn dostaje telefon z sekretariatu katedry, że zmienił się program w stosunku do zeszłego roku i musi przedstawić do akceptacji materiały na zajęcia z płatnego przedmiotu. Materiały z całego semestru, w tym wszystkie ćwiczenia, konspekty każdych zajęć i gotowe kolokwia podstawowe i poprawkowe (i pytania na ewentualne dopytki). Kuzyn jest neofilologiem. Dla mnie - jako absolutnie nie glottodydaktyka - jest jasne, że testy z języka układa się na podstawie przerobionego materiału, bo grupa może iść dobrze i zrobić dużo, a może iść tragicznie powoli i zrobić materiału na styk - albo i mniej. Osobiście miałabym przygotowane maksymalnie 2-3 tematy naprzód i sytuację dostosowywała dalej do możliwości i oczekiwań grupy. Kuzyn zarywa nocki w całym tygodniu, rozpisuje wszystkie ćwiczenia, przegląda dziesiątki podręczników i oddaje "projekt".

Akt II.
Czas jego zajęć zostaje przesunięty z atrakcyjnego (dzień, w którym prawie wszyscy studenci jego filologii są na uczelni i blisko innych zajęć) na "atrakcyjny inaczej" - 18.50 w piątek. Kuzyn zgrzyta zębami, bo warunki do uczenia języka marne. Studenci masowo opuszczają grupę. W efekcie zostaje ona rozwiązana, a kuzyn zostaje bez oczekiwanych pieniędzy.

Akt III.
Kuzyn dostaje wiadomość od innej doktorantki, że będzie prowadzić ten sam przedmiot, bo studenci "zgłosili zapotrzebowanie" i kierownik postanowił jednak grupę zorganizować. W katedrze powiedzieli jej, żeby zwróciła się do kuzyna po materiały, bo ma gotowe. Doktorantce nie zapłacą, ona godziny ma darmowe.

Cieszę się, że nie dałam się namówić na doktorat po pierwszych studiach. Badania robię w pracy, a do machlojek nie miałabym cierpliwości.

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 261 (Głosów: 281)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…