Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77399

(PW) ·
| Do ulubionych
Zupełnie nowy poziom fanatyzmu.

Wybrałam się ze znajomymi z pracy na piwo. W gronie znalazły się i nowe osoby, w tym koleżanka jednego z chłopaków, nazwijmy ją Z.

Posiadówka w knajpie toczy się swoim trybem, grupka rozmawia o tym, grupka o tamtym, w końcu "moja" dyskusja jakoś tak zeszła na książki, stamtąd - na e-booki i sposoby ich czytania. Gadamy sobie, wyciągam swój zawsze obecny pod ręką czytnik, żeby pokazać koledze kilka opcji, bo rozważa zakup takiego cuda. Zauważyła to też Z., która błyskawicznie włączyła się do rozmowy. Czego dowiedzieliśmy się od nowej znajomej?

Przede wszystkim - e-book to nie książka. Argument: prawdziwa książka musi dawać "wrażenia zmysłowe", takie jak "zapach druku" czy "szelest przewracanych kartek", inaczej to się nie ma prawa książką nazywać. Tekst musi być wydrukowany na papierze, papier zebrany w okładkach, a czytniki i tablety to zło wcielone, zabijające książkę i pisarstwo swoją bezdusznością.

Z. podkreślała wielokrotnie, że w e-booku niemożliwe jest "oddanie magii słowa", która składa się na "prawdziwą książkę". To tylko "kiepska, łatwa podróba" dla tych, którzy nie chcą wkładać wysiłku w czytanie. Co za tym idzie, ci, co czytają e-booki, to nie są prawdziwi czytelnicy, a tylko się podszywają. Swoje wywody Z. poparła wspominaniem co jakiś czas swojego humanistycznego wykształcenia z licencjatem z kulturoznawstwa na przedzie.

Ostatecznie Z. przyznała także, że czasem zdarzy jej się przeczytać coś w e-booku. Ale ona jest sprytna i za takie podróbki nie płaci ("bo kto to widział płacić za kilka megabajtów 20 zł?"), ale pobiera z popularnego portalu. "Bo jak więcej ludzi będzie tak robić, to w końcu e-booki upadną", jak usłyszeliśmy. Zostało też dodane, że skoro ja mam jakieś 80 kupionych książek na czytniku, to wyrzucam pieniądze w błoto, nie szanuję literatury i nie dbam o dobro kultury.

Szczerze? Nawet nie wiedziałam już, co na to odpowiedzieć, bo to jakaś abstrakcja była.

PS - ja naprawdę nie mam nic przeciwko książkom papierowym, sama mam ich sporo. Po prostu e-booki są wygodniejsze i relatywnie tańsze, ale przecież każdy czyta jak chce. W powyższej sytuacji po prostu pierwszy raz doświadczyłam aż takiej nieuzasadnionej, natarczywej akcji indoktrynacyjnej 0_o

Skomentuj (56) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 174 (Głosów: 258)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…