Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Na fali najnowszych deszczy niespokojnych w polityce:

Postanowiłam się zaznajomić z książkami, autorstwa mojej dalszej znajomej.

Nie spodziewałam się wiele, ale to, co znalazłam i tak dało radę mnie rozczarować... Nie, nie rozczarować. Wku*wić.

Książka drwi z inteligencji czytelnika, najeżona jest błędami logicznymi, językowymi i rzeczowymi. Zresztą nawet, gdyby nie była, nadal stanowiłaby potok rzadkiego g*na. Przeznaczona jest w sposób oczywisty dla tępawych (no dobra, nie tępawych... całkiem wymóżdżonych) gospodyń domowych, marzących o "wielkiej miłości", względnie dla zadufanych nastolatek sądzących, że dorosłość polega na popierniczaniu po lesie nocą i zakochiwaniu się w każdym napotkanym fagasie.

Powieściowe bohaterki to skretyniałe mimozy, dla których celem życia jest opadnięcie na ramię pierwszego lepszego - byle tylko miał "idealnie wykrojone wargi" i "szlachetny profil". Wszyscy są niesamowicie przepiękni i zakochują się w sobie po minucie znajomości.

Zdaniem bohaterek, jedynym sposobem na radzenie sobie z przeciwnościami losu jest siedzenie na d*pie i wzdychanie, względnie mdlenie oraz czekanie na księcia z bajki.

No, tyle o książydłach. Powiecie - ok, co kto lubi, widocznie ktoś takie rzeczy chce czytać.

Teraz zatem smaczek (chciałoby się rzec - wisienka na torcie):

Znajoma owa, autorka tych urągających kobietom wypocin ostatnio zaczęła na Facebooku (a jakże!) ostro wojować... o prawa kobiet. Między innymi boli ją, iż literatura jest antyfeministyczna, gdyż brak w niej silnych, mądrych postaci kobiecych, które samodzielnie stawiałyby czoła przeciwnościom losu.

Ja wiem, że być może ona te książki tak tylko pisze pod publiczkę, ja wiem, że pecunia non olet i w ogóle, ale niestety nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jednak ona tak całkiem na poważnie...

fejsbuczek

Skomentuj (39) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 173 (249)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…