Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77528

(PW) ·
| Do ulubionych
Gdyby ktoś sądził, że piekielne sklepy to tylko w Polsce:

Mieszkam w Irlandii, w mieście Cork. Jedyna w tym kraju Ikea znajduje się w Dublinie, ok. 270 km od "nas". Ponieważ zebrało się nam zamówienie od 3 osób, uradziliśmy, że najlepiej będzie pewnej niedzieli tam pojechać. Wycieczka jak wycieczka, nic szczególnego się nie działo. Wesoło zrobiło się później.

Złożyliśmy zamówienie na sumę powyżej 1000 euro. Dostawę umówiono na czwartek. D-Day nastał, siedzimy, czekamy na telefon od dostawcy.

- wersja nr 1: będziemy o 11;
- wersja nr 2: jest 14:00, przyjechaliśmy pod blok, możemy wnosić meble;
- wersja nr 3: jest 14:02, w dostawczaku nie ma całego zamówienia...

No cóż, lekki nerw nas złapał, ale zdarza się, ktoś pewnie zgubił wydruk, po kontakcie z obsługą klienta umówiliśmy zwrot kosztów transportu i następną dostawę na niedzielę.

Niedziela, D-Day numer 2. Podobno meble mają być rano, więc zrywamy się jak na dzień wolny dość wcześnie. Rano przeciąga się do 13. Dostajemy telefon, że... (pauza budująca napięcie...) ktoś nie zapakował naszego transportu do ciężarówki! Nosz kur..., kur... i jeszcze raz kur... Tu już się jednak zdenerwowaliśmy dość mocno. Po awanturze z managerem obsługi klienta (a co pani "na słuchawce" może zrobić poza przeprosinami?), udało się uzyskać dodatkowy rabat i oczywisty zwrot kosztów transportu.

Poniedziałek: meble mają być po południu, zjawiają się ok. 19. Uszkodzone. Batalia z Ikeą trwa.

sklepy

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 191 (Głosów: 199)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…