Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77562

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kelnerką. Lubię swoją pracę, gości, współpracowników. Są jednak takie sytuacje, kiedy po prostu odechciewa się być dla ludzi miłym.

Pracuję w małym lokalu, raptem 40 miejsc. W godzinach szczytu obłożenie 100% plus kolejni goście czekający na wolne stoliki. Wczoraj mieliśmy właśnie w godzinach szczytu rezerwację na 8 osób. Stolik przygotowany, o umówionej godzinie przychodzą panie z dziećmi i informują beztrosko, że jednak jest ich 11, a nie 8. No cóż, kombinuję, ale cudów nie zdziałam, dostawiłam jeden stolik, trochę ciasno. Paniom się nie podoba, mało miejsca. Przepraszającym tonem mówię, że niestety na ten moment nic więcej nie mogę zrobić. Panie i ich pociechy dostały karty, po kilku minutach koleżanka chce przyjąć zamówienie. Panie zajęte rozmową, kompletnie nie zwracały na nią uwagi, po trzecim pytaniu, czy chcą zamówić, łaskawie składają zamówienie. Wyglądało to mniej więcej tak:

- Poproszę fantę
- Niestety, nie mamy fanty
- A co jest?
- Napoje znajduję się na 3 stronie w karcie

Pani otwiera na kartę na odpowiedniej stronie.

- To poproszę świeżo wyciskany sok z pomarańczy
- Oczywiście.

2 minuty później

- Proszę pani, ja jednak nie chcę tego soku, proszę mi podać FANTĘ.

I tak kilka razy.

Podajemy jedzenie, standardowo do tego kilka koszyczków z wypiekanym u nas chlebem (normalnym, razowym i bezglutenowym - każdy odpowiednio opisany). Jedna z pań:

- A ma pani chleb słonecznikowy?
- Niestety, nie mamy takiego chleba
- To jest bezczelność, że macie taki mały wybór chleba. Tak, 3 rodzaje chleba, które i tak serwujemy za darmo w nieograniczonych ilościach, to dla pani za mało.

Panie najpierw pozwoliły dzieciom samym zamawiać jedzenie (dzieciaki 10-14 lat), później łaziły za nami z tekstami:

- A co zamówił mój syn? (jakby ciężko było po prostu posłuchać przy stole, co dziecko zamawia)

- Hamburgera

- A nie, proszę mu tego nie podawać, dla niego sałatka z grillowanymi warzywami.

A później dzieciaki nie chciały tego jeść, marudziły, jeden nawet się poryczał, bo tak strasznie chciał tego hamburgera, a matka zmieniła jego zamówienie na grillowanego łososia.

Po jedzeniu panie piją kawkę, dzieci domawiają na panie. I panie i dzieci domawiały napoje w ilościach... dużych.

Przychodzi do płacenia. Przynoszę rachunek rozliczam panie. Zaczyna się zabawa od nowa.

- To ja płacę za moje jedzenie, mojego syna, mojej córki i za napoje...

- Dobrze, mamy tu sok jabłkowy (...), 3 razy colę i 4 razy lemoniadę.

- Co pani opowiada, jak cola 3 razy i 4 razy lemoniada.

- Pani syn zamówił 3 razy colę, a córka 4 razy lemoniadę

- Co??? Antek, Zosia! Co wy piliście?

Dzieci potwierdzają moje słowa.

- Co? Zgłupieliście? Przecież wam się LAĆ będzie chciało!

Kolejna pani płaci

- (...) trzy razy sok ananasowy (...)
- Jak to trzy? Michałek zamówił sok tylko dwa razy.
- Nie, proszę pani, trzy razy.
- No tak, ale ten jeden to wylał na siebie, za to też pani policzyła? Przecież on tego nie wypił.

- Rozumiem, ale to nie zmienia faktu, że ja podałam trzy szklanki soku.

- Wy liczycie za sok, którego dziecko nie wypiło, tylko wylało? Boże, pierwszy raz w życiu coś takiego widzę!

I tak przy płaceniu rachunku przez każdą z pań...

Panie poszły. Prezenty jakie zostawiły wraz z dziećmi na stołach i pod stołami: guma do żucia przyklejona do stołu, obsmarkane chusteczki wciśnięte do szklanek po herbacie, opakowanie po tabletkach antykoncepcyjnych, kilka monet po 1-2 centy (to chyba napiwek), na podłodze rzucone luzem torebki po herbacie, rozsypana sól, cukier, rozmazany na stole keczup i majonez, przyniesiona z toalety rolka papieru toaletowego. Nie wiem, w jakim celu się tam znalazła.

Dobra wiadomość: Panie zostawiły u nas ładną sumkę
Zła wiadomość: Mają zamiar wrócić za tydzień/

Były u nas pierwszy raz. Obsługując gości nie sposób nie usłyszeć, o czym rozmawiają. Pod koniec wizyty u nas rozmawiały o tym, że chyba wrócą do nas, bo nie było tak źle, po czym zaczęły wymieniać się spostrzeżeniami na tematów lokalów w okolicy. W każdym była niemiła obsługa, drogo, mały wybór i niedobre jedzenie. Czuję, że po kilku wizytach i my znajdziemy się na ich liście lokali, które trzeba omijać.

gastronomia

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 141 (Głosów: 147)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…