Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77861

(PW) ·
| Do ulubionych
Nie zamierzam ujawniać swoich poglądów politycznych, ogólnego światopoglądu itp. i Was, drodzy Czytelnicy proszę o to samo.

Mam ja kuzyna, powiedzmy - Szymona. Obecnie uczęszcza do 3 klasy podstawówki we wsi, niedaleko naszego miasteczka.
I mnie, i moich kuzynów/kuzynki, zawsze od małego uczono szacunku do starszych, do ojczyzny, do flagi i ogólnie symboli narodowych. Nie jesteśmy jakimiś skrajnymi patriotami, ja uważam, że to po prostu dobre, normalne wychowanie.
Wszyscy wiemy czego rocznica była w ubiegły poniedziałek 10 kwietnia, niektórzy z Was czynnie uczestniczyli w apelach, innym było to obojętne, jeszcze inni mieli to w d..., wiadomo.
Z tejże "okazji" w podstawówce Szymona (jak co roku od 2010) zwoływany był apel, wnoszono sztandar szkoły oraz flagę Polski. Chyba każdy wie jak wygląda taki szkolny apel; pamiętam, że jak ja byłam w podstawówce, sztandar wnosił przewodniczący szkoły, flagę skarbnik i towarzyszyła im jeszcze jedna osoba. Potem byli zobowiązani zdjąć flagi i odnieść wszystko na miejsce.

W poniedziałek wujek dostał wezwanie do szkoły w trybie natychmiastowym. Bardzo się zdziwił, bo Szymon raczej nigdy nie sprawiał problemów, może i nie był szóstkowym uczniem, ale zawsze radził sobie dobrze, brał udział w konkursach, nigdy wcześniej nie było na niego skarg.
Czego dowiedział się wujek?

Otóż chłopiec (2 lata starszy od Szymona), który na apelu wnosił flagę, zaraz po nim zdjął ją, zmiął jak szmatę i rzucił w kąt. Akurat nie było wówczas nauczycielki w klasie. Szymon podszedł do chłopaka i spytał, czy ma świadomość tego co robi. Chłopak w ramach odpowiedzi, uderzył Szymona w twarz z tak zwanego "liścia". Szymon, niczym nie zrażony, pchnął go na stolik (ze skutkiem zapewne marnym, bo mistrzem sportu i okazem siły to nie jest). Nie uderzył, nie kopnął, nie wyzwał, tylko pchnął. Akurat w tym momencie weszła nauczycielka i tylko od momentu pchnięcia wujek usłyszał jej historię, reszty dowiedział się od samego Szymona i jego dwóch kolegów; nie ma najmniejszych wątpliwości, czy wierzyć własnemu synowi ;).

I tym oto sposobem mój 10-letni kuzyn został oskarżony o sprowokowanie bójki i rozprzestrzenianiu agresji. Na nic były tłumaczenia innych uczniów, którzy stanęli w jego obronie. Dostał do dziennika uwagę, a ten drugi chłopiec coś w stylu "upomnienia", nie wiem jak to nazwać. A flaga? "No proszę pana, ja wszystko rozumiem, ale to woźny jest od sprzątania tego, chłopcy mieli ją tylko odstawić do klasy i zdjąć!".

Nie usprawiedliwiam Szymona, ale nie rozumiem też nauczycielki... Takie osoby mają być autorytetami dla dzieciaków (pomijając rodziców), które właśnie teraz są na etapie kształtowania swojej osobowości, poglądów itd.?
I nie wiem co na ten temat powiedziała reszta grona pedagogicznego.

Może i mam tylko 20 lat, ale "ZA MOICH CZASÓW" potraktowanie tak któregokolwiek z ważnych symboli skutkowałoby czymś więcej niż "upomnienie". I przede wszystkim takie osoby nie pracowałyby w tej podstawówce, do której też chodziłam i którą bardzo miło wspominam.

szkoła podstawowa

Skomentuj (53) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 180 (258)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…