Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77887

(PW) ·
| Do ulubionych
Dzisiaj będzie krótko, ale muszę opowiedzieć, coby samemu sobie w głowie ułożyć.

Tytułem wstępu: w okolicach domu mam jedno przejście dla pieszych bez świateł, przy dość ruchliwej ulicy (2 pasy w każdą stronę, w godzinach 6-9 rano zwykle zakorkowana). Przez jakiś czas się dziwiłem, dlaczego jeśli idę sam, to swoje na przejściu muszę odstać, a kiedy idę na spacer z psicą, to już pierwszy samochód hamuje i mnie przepuszcza.

Parę dni temu rozwiązałem tę zagadkę. Tym razem byliśmy na spacerze sporo wcześniej, więc natknąłem się na niewidzianą nigdy wcześniej kobietę z psem bokserem. Spokojnie zatrzymała się przy przejściu, a następnie... Wpuściła psa wprost na jezdnię przed samochody, które musiały gwałtownie hamować.

Dogoniłem ją paręnaście metrów dalej:
- Co Pani robi?
- Oj, bo musiałabym czekać, a mi się do pracy spieszy.

Tu wstyd przyznać (wszak jestem człowiekiem niekonfliktowym) wdałem się w spór:
- To może sama by Pani tak przed samochody weszła?
- A jakby jakiś mnie potrącił?

Poddałem się. Głową muru nie przebijesz. Ale ciągle jestem w szoku - i to nawet nie jakimś szczególnym okrucieństwem, ale po prostu bezmyślnością. Czy ona naprawdę uważa, że jej pies jest kuloodporny?

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 159 (Głosów: 173)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…