Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#78155

(PW) ·
| Do ulubionych
W nawiązaniu do http://piekielni.pl/78118 :

Swego czasu, ze względu na przeciągające się rewolucje żołądkowo - jelitowe i podejrzenie alergii pokarmowych musiałam trzymać ścisłą dietę. Po wykluczeniu najpopularniejszych alergenów, jak mleko krowie, jaja, soja, pszenica, orzechy oraz tego, czego po prostu nie lubię nie miałam zbyt dużego wyboru menu. Niemniej starałam się, żeby to co gotuję - mimo, że mało to było smaczne - choć trochę ładnie wyglądało i pachniało. Ot, uczta dla oczu, skoro nie dla brzucha. Tyle tytułem wstępu.

Pewnego dnia, po przyjściu do pracy wsadziłam swoje jedzenie do lodówki i zabrałam się za robotę. W okolicach obiadu, kiedy to już odliczałam ile mi zostało do zrobienia zanim będę mogła pójść jeść usłyszałam z kuchni dość głośne wyzwiska, następnie krztuszenie się i znów wyzwiska.

Pomyślałam, że może ktoś się dusi i pomóc mu trzeba. No to spieszę na ratunek a tam co? Okazało się, że mój 'ulubiony współpracownik' (dużo bym mogła na jego temat pisać, dużo...) poczęstował się moim obiadem. Nie okazał się on jednak tak smaczny jak ładny, więc wypluł całość z powrotem do pudełka mając przy tym pretensje, że 'przynoszę takie g*wno'.

Nie tylko ręce mi opadły...

Skomentuj (29) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 277 (Głosów: 289)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…