Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#78310

~pociagowa22 ·
| Do ulubionych
"Awantura o okno" to nowy przebój pewnej linii kolejowej. Serdecznie go nie polecam, ale z chęcią go opiszę.

Dziś, pociąg IC Poznań-Kraków.

Siadam na swoje miejsce przy oknie. Naprzeciwko mnie niepozorna, dawno już dorosła kobieta, dajmy na to Wiktoria, która za chwilę stanie się źródłem problemu. Poza nami kobieta koło 60, mężczyzna lat ok. 30, student oraz studentka.

W przedziale sauna. Ale to taka, że te fińskie mogłyby się uczyć, jak poprawnie rozgrzewać się do czerwoności. Na szczęście uchylone okno - jak się okazało, nie na długo.

Wiktoria, gdy tylko pociąg ruszył, zamyka okno. Liczyłam na to, że chociaż to korytarzowe coś zdziała, ale nie. Przed Środą Wielkopolską wstaję i okno otwieram przy aprobacie innych pasażerów. Zamykamy drzwi od przedziału, żeby przeciągu aż takiego nie było.

Nie było dane mu być otwarte nawet 10 minut, bo po wtoczeniu się na stację, Wiktoria je zamknęła. My tylko na nią.
- Przepraszam, ale tu jest duszno. Niech pani otworzy znowu - zaczął student.
- Nie, bo mi zimno.

Mój mózg doznał erroru. W przedziale lekko 30 stopni, ja w bokserce i spódnicy do połowy uda, roztapiam się niczym lód, a kobieta ubrana w długie spodnie i rękawek do połowy ramienia, twierdzi, że jej zimno.
Student podjął dyskusję, ale Wiktoria ciągle argumentowała, że jej zimno, że jej leci, że ona sobie nie życzy. Ja, mając już w sobie setkę, okno otworzyłam. Zasłoniłam firankami, coby zminimalizować ten "straszny" wiatr.

Okno zostało zamknięte po dosłownie usadzeniu mego tyłka na siedzeniu i założeniu słuchawek - czyli po jakichś 2 minutach. Wkurzona ściągam słuchawki:
- Kto jest za otwarciem okna? - pytam. Wszyscy oprócz Wiktorii. Okno więc otwieram.
- Ja się nie zgadzam!
- Demokracja -odparłam.
Kobieta wręcz się zagotowała (a mimo to nadal twierdziła, że jej zimno). Kobieta l. 60 zaoferowała, że się zamieni miejscem i Wiktoria znajdzie się przy korytarzu, a ona pod oknem. Odpowiedź? Nie.

Po jakichś 30 minutach próbowała okno zamknąć ponownie. Tym razem odezwała się studentka i upomniała, żeby Wiktoria siadła na swoje miejsce. Nie trwało to długo, bo ta zaraz rzuciła:
- To ja idę do konduktora!
Daleko iść nie musiała, bo właśnie sprawdzano bilety. Zażądała zmiany miejsca, bo my okno otwieramy. Konduktor spojrzał na nią jak na głupka i tylko odpowiedział, że w każdym przedziale, w którym był, okno jest otwarte.
Facet aż nie umiał powstrzymać uśmiechu. Wrednie, bo wrednie, ale popieram.
Wiktoria z fochem usiadła na środkowym miejscu wolnym, na swoim postawiła całe swoje manele i przez resztę naszej podróży nie odezwała się ani słowem, a gdy wychodziłam z walizką, nawet nóg nie chciała przesunąć. A w dowodzie na pewno rocznik jeszcze komunistyczny...

pociąg

Skomentuj (37) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 186 (226)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…