Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#78497

(PW) ·
| Do ulubionych
Kupiłam rasowego kota ze sprawdzonej i zarejestrowanej hodowli. Według mnie problemu żadnego z tym nie powinno być. Ale nie, jednak nie. Znalazło się paru pseudoznawców i zooterrorystów, którzy namiętnie od jakiegoś czasu próbują uprzykrzyć mnie i biednemu kotkowi życie.

1. „Dlaczego nie zaadoptowałaś kota?! Tyle zwierząt w schronisku czeka na dom, nie masz serca!”.
Tak, masz rację, powinnam zaadoptować kota, a najlepiej od razu dziesięć, założyć dom tymczasowy i stać się kocią mamą. Na pytanie, dlaczego ta osoba jeszcze kota nie zaadoptowała, odpowiedziała: „A co ja będę jakieś przechodzone i parchate (?) koty w domu trzymać".
Aby uściślić, nie mam nic przeciwko adopcji i kotom ze schroniska, nie uważam ich za gorsze od rasowych. Przy zakupie kota dla siebie kierowałam się wyglądem, cechami charakteru, zdrowiem (zarówno fizycznym, jak i psychicznym), które hodowla, sprzedając mi zwierzę, mogła w pewien sposób zagwarantować, a przynajmniej zmniejszyć ryzyko posiadania cech, których nie uważałabym za pożądane.

2. „Znajoma znajomej kuzynki brata córki siostry mojej koleżanki miała do SPRZEDANIA piękne rasowe kotki, bo jej kotka się okociła”.
Znając tę osobę wiedziałam, że miała kota w TYPIE rasy, ale bez papierów, więc kot jakże pospolitej, europejskiej rasy. Kupię od niej kota, zapłacę i sobie Grażynka uświadomi, że to niezły byznes jest. A dodam, że rozmnażanie i sprzedaż kotów poza zarejestrowanymi hodowlami są karalne.

3. „Tyle pieniędzy za sierściucha? Nie masz co z pieniędzmi robić? Toż to zwykły kot, nie wygląda na rasowego. Po cholerę wydawać tyle kasy na normalnego kota?”.
No, nie mam. Zamiast pierzem mam hajsem wypchaną poduszkę, a na spłuczce leży parę stówek do podcierki. I nie, nie podzielę się, więcej dla mnie. Geniusz zła w najczystszej postaci. Poza tym kto mówi, że jest niezwykły i nienormalny? Kot jak kot, tylko większy i bardziej puchaty. A, i z kilkoma jeszcze cechami charakteru typowymi dla tej rasy, ale to nic.

4. „8 miesięcy? Oszukali cię, jest za duży, ten kot jest wielkości mojej Pusi!”.
Mogę tłumaczyć dwie bite godziny, że kot jest jak najbardziej wielkości takiej, jakiej być powinien na swój wiek, że taka rasa, ale i tak nie dociera, oszuści i tyle.

5. „Jesteś debilką, że go kastrujesz. Mogłabyś na tym nieźle zarobić!”.
I tym samym naruszyć warunki umowy, przyczynić się do wzrostu populacji bezdomnych kotów i wspierać pseudohodowle. Już biegnę, zajmij mi miejsce w kolejce.

6. „Dlaczego karmisz kota szajsem?! Widziałam reklamę Whiskasa/Kitekata i mówili tam, że to najlepsza karma”.
Och tak, Animonda, Applaws i Feringa (oraz podobne) to bardzo złe karmy dla kota. Nie zawierają żadnych ulepszaczy, tylko samo mięso. Na pewno brak zboża w składzie kotu zaszkodzi. Co racja to racja, co ja się będę spierać. I nie, nie dam mojemu kotu Whiskasa jak przyniesiesz. Resztek z obiadu również nie.

7. „Kot musi wychodzić na zewnątrz, bo w domu się kisi! Sadystka!”.
Tak, wyrzucę go na siłę na zewnątrz, bo jeszcze trochę i przemieni się w korniszona. Nieważne, że kot nie chce w ogóle wychodzić, nawet na balkon. Ale specjalnie dla ciebie uszczęśliwię zwierzaka na siłę.

8. „Jesteś ułomna, nawet na wakacje nie pojedziesz, a ja się nim nie zaopiekuję, jak będziesz miała z nim problem”.
Ojej, cóż za strata! Cóż ja teraz pocznę? Biedny kot, na czas mojego wyjazdu będzie musiał się szlajać po śmietnikach, bo nic innego mi nie pozostanie jak na ten czas go tam porzucić.

Na koniec moje ulubione:
9. „Czy ty w ogóle myślisz, co będzie za 5 lat? Co zrobisz po tym czasie z kotem?”.
Uśpię chloroformem i podrzucę komuś przez płot. A niech się ktoś inny martwi, jak kot mi się znudzi. No w końcu jestem wyrośniętym, ale wciąż dzieckiem (swoich rodziców) i nie wiem, co to odpowiedzialność.

Skomentuj (73) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 308 (344)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…