Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#78607

(PW) ·
| Do ulubionych
Będzie o tym jak się zorientowałam, ze mój serwis komputerowy zrobił mnie w jajo.

Jakiś rok temu ekran w moim laptopie zaczął migać. Działał tylko pod określonym kątem i to rzadko. Po jakimś czasie kompletnie zgasł i nie pokazywał kompletnie nic. Nastąpiło szybkie przeliczenie oszczędności i biegiem do serwisu, w którym po znajomości miał się nim zająć były uczeń mojego taty. Biorąc pod uwagę objawy podejrzewałam, że taśma nie styka, nie bardzo się na tym znam, ale powiedziałam panu serwisantowi o moich podejrzeniach. Niestety, następnego dnia usłyszałam wyrok - matryca do wymiany. No nic, jak trzeba to trzeba. 300zł za matryce poszło i laptop znowu zaczął śmigać. Pominę fakt, ze w oryginale miałam matową matryce, a wymienili na błyszczącą jak psu j**a, to jeszcze dopatrzyłam się martwego piksela. Dałam spokój, bo laptop był mi bardzo potrzebny na studia.

No ale przejdźmy do tego jak się dowiedziałam, że mnie oszukano. Jakiś czas temu ekran znowu zaczął migać. Mój brat w międzyczasie poszedł do liceum o profilu informatycznym i czegoś tam się nauczył, kasy brak więc postanowiłam zaufać bratu. Rozbebeszyliśmy skurczybyka i jak się okazało, taśma od ekranu była źle zabezpieczona i przy ruchach klapką była po prostu zgniatana, brat zabezpieczył, ułożył tam gdzie powinna być i był spokój.

Gdzie piekielnosc? Zorientowałam się ze najprawdopodobniej serwis zgarnął sobie w pełni działającą matrycę i policzył sobie kompletnie bezpodstawnie za jej wymianę. Od teraz z problemami z lapkiem chodzę do brata. Jak do tej pory spisuje się świetnie.

Serwis komputer brat laptop

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 106 (120)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…