Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#78621

(PW) ·
| Do ulubionych
Zdarza mi się, nie jakoś często, ale kilka(naście) razy w ciągu roku, składać komuś komputer na zamówienie. Najczęściej są to osoby, które trafiają do mnie przez moich znajomych bądź kogoś, komu takowy komputer już składałem. Kilka dni temu dostałem telefon z takim zapytaniem i przypomniała mi się historia sprzed około 2 lat.

Zleceniodawcą był jakiś daleki wujek mojego dobrego kumpla. Składał komputer dla swojego syna, dajmy na to Bartka. Na ten cel miał przeznaczone 6500 zł. W języku informatyków, to już nie jest komputer, tylko potwór. Ale mniejsza.

Umówiliśmy się, że najpierw zrobię "wirtualnego składaka" w koszyku sklepu internetowego. Potem przeanalizujemy mój wybór, posłucham jego sugestii, ewentualnie coś zmienimy, czy po prostu wytłumaczę, dlaczego wybrałem tak, a nie inaczej.

Części zamówiliśmy, ojciec Bartka zapłacił przelewem, przyszły po dwóch dniach. Przyjechałem, sprzęt złożyłem, sfotografowałem, postawiłem system i całe niezbędne oprogramowanie, a na koniec, by mieć czyste sumienie, wrzuciłem na dysk kilka programów do diagnostyki obciążeniowej komputera, by sprawdzić, czy podzespoły nie mają jakichś wad fabrycznych. Bo zdarza się, że np. na 50% procesor działa normalnie, a przy, powiedzmy, 80 czy 100% odstawia jakieś cyrki.

Mijają dwa tygodnie. Dzwoni ojciec Bartka. Pierwsza myśl, pewnie chce do mnie kogoś przysłać, bym mu komputer złożył.

Ale rzeczywistość była całkiem inna.

Nie zdążyłem jeszcze dobrze powiedzieć „słucham", a zostałem zwyzywany do piątego pokolenia wstecz. Dopiero jak się facet uspokoił na tyle, by mi wyjaśnić, po co dzwoni, okazało się, że komputer, który dwa tygodnie wcześniej składałem, po prostu się spalił.

Przez telefon próbowałem wstępnie ustalić, co zaszło, ale gość był tak nabuzowany, że w zdania więcej wstawiał przecinków, niż faktów. Więc się umówiliśmy, że następnego dnia podjadę i się na miejscu przekonam, co tam się stało.

A stało się coś, po czym myślałem, że umrę ze śmiechu. Bartkowi umyśliło się, już po fakcie, jakieś oświetlenie pudła, więc wykorzystał do tego stare ledy świąteczne. W czasie montowania stwierdził, że podepnie kable „na krótko", żeby sprawdzić, jak się to oświetlenie prezentuje. Tylko zapomniał zaizolować przewodów. Poszło spięcie przez obudowę i sfajczył praktycznie całego kompa. Ostały się jedynie kości RAM-u i dysk SSD. Resztę szlag trafił. Z komputera za 6500 zostały części za niecałe 1600zł.

Bartek chyba od samego początku wiedział, że to jego wina, ale próbował winę zwalić na mnie. Ojciec wierzył mu aż do momentu, w którym pokazałem wewnątrz pudła ślad po przepięciu. Przeprosił, podziękował za fatygę i stwierdził, że sobie zaraz z synem pogada.

Od kumpla wiem, że Bartek miał na pół roku zabrane kieszonkowe, anulowane wakacje, wycieczkę szkolną i chyba zabrany telefon.

składanie_komputerów

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 309 (323)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…