Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#78761

(PW) ·
| Do ulubionych
W sumie, nigdy nie myślałam, że cokolwiek tu napiszę... ale szczyty zostały osiągnięte.
Miałam kota, wabił się Fidel. Jeden z tych charakternie bardziej podobnych do psów. Ideał. Niestety w Wielkanoc znalazłam go ledwo żywego, praktycznie zesztywniałego pod łóżkiem. Jako, że to święto niewiele lecznicy otwartych, ale udało nam się do jednej dojechać. Jak to przystało na święta i lekarza kolejka ogromna! Wbiegłam do lecznicy i prosto do recepcji. Pani z obsługi zachowała się idealnie, przyjęła, zapytała co się stało po czym podeszła i zerknęła na kota, ten akurat miał zatrzymanie serca, więc biegiem zabrała go do gabinetu lekarza. I wtedy rozpętała się piekło.

Starsza PANI będąca przed nami w kolejce narobiła tak zajadłej awantury, że wepchnęłam się przed nią i jej kocinkę. Na nic zdały się tłumaczenia, że kot miał zatrzymanie akcji serca, że umiera. To zdała się skwitować tylko tekstem, że jej kot też cierpi... młody kot, żyjący, wyrywający się i pełny energii... nie kłóciliśmy się, chyba nie warto, bo nasz kot niestety zmarł:(

Skomentuj (47) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 165 (205)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…