Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#78890

(PW) ·
| Do ulubionych
Fala ukraińskich imigrantów dotarła i na polskie uczelnie. Czy to dobrze, czy źle? Jak dla mnie bez różnicy, student to student, niezależnie od narodowości. No ale nie byłoby tej historii, gdyby wszystko było tak kolorowo.

Jak wszędzie, również i wśród Ukraińców zdarzają się jednostki mniej i bardziej zaangażowane na zajęciach. Nie mam problemu z tym, że student leci na 3, bo go przedmiot nie interesuje/jest za trudny/nie chce mu się. Też na niektórych przedmiotach na studiach nie wysilałam się o wiele bardziej niż tyle, żeby zaliczyć. Nie mniej jednak strasznie wkurza mnie podejście „jestem z innego kraju to mi się należy/mam mieć łatwiej”.

Bohaterka niniejszej historii – studentka Ukrainka – radziła sobie z przedmiotem raczej kiepsko: na ileś tam kolokwiów większości nie zaliczyła, a te, które zaliczyła to ledwo ledwo i często przy dużej dawce dobrej woli prowadzącego.

Przychodzi koniec semestru, oceny wystawione, zaczyna się wielkie poprawianie. Przychodzi raz – bez sukcesu. Przychodzi drugi raz – bez sukcesu. Przy trzeciej porażce rzucam „No to widzimy się za rok”.

I wtedy zaczyna się lament: że ona takie biedna, że przedmiot taki trudny, że to inny język i ona ma problemy ze zrozumieniem.

Gwoli wyjaśnienia:
1) nie było problemu z dogadaniem się z nią w języku polskim (zresztą jak ze wszystkimi studentami Ukraińcami – mają specyficzny akcent, czasem kaleczą gramatykę, ale dogadać się idzie bez problemu)
2) przez cały semestr nie było mowy o tym, że czegoś nie rozumie
3) nigdy, absolutnie nigdy nie pojawiła się na konsultacjach, żeby jej coś wyjaśnić

Lament (mailowo i osobiście) trwał dobrych kilka dni. Nie docierał argument, że zwyczajnie nie umie na tyle, żeby zaliczyć przedmiot. Nie docierał argument, że byłoby to nie w porządku wobec innych studentów. Jęczała, jęczała, w końcu zirytowała mnie na tyle, że zapytałam ją, czy gdyby studiowała po chińsku nic nie rozumiejąc też by oczekiwała zaliczenia za sam fakt różnicy języków. Poskutkowało, dała za wygraną.

Nazwijcie mnie piekielną, ale uważam, że dorosły człowiek powinien brać odpowiedzialność za swoje życiowe decyzje. Jak się decyduje na studia za granicą, powinien znać język na tyle, by rozumieć, albo nadrabiać ewentualne braki we własnym zakresie, a nie czynić z nich oręż do walki o zaliczenie.

uczelnia

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 265 (277)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…