Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#79271

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak bardzo rodzice potrafią być niesprawiedliwi względem własnych dzieci Jak głębokie mogą być różnice w ich traktowaniu? Mimo że jestem matką, to nie potrafię zrozumieć, jak można ewidentnie kochać jedno dziecko bardziej.

Sięga to moich najwcześniejszych wspomnień. Zawsze miałam najlepsze oceny. Nikt sobie z tego nic nie robił, kiedy zaczęłam olewać, to też zero zainteresowania. Rodzice skupiali się tylko na mojej młodszej siostrze.

Apogeum mojego rozgoryczenia. Zakończenie gimnazjum. Czerwony pasek na świadectwie. Ogromna akademia. Wszyscy wzorowi uczniowie z rodzicami. No, prawie wszyscy. Do mnie nie przyszedł nikt, bo pojechali z siostrą do dentysty. Oboje. Było, minęło, jakoś przełknęłam tę gorzką pigułkę.

Już wtedy czułam się gorsza, a moja niechęć do siostry tylko rosła w siłę. Zaczęło się liceum, chłopcy, imprezy. Wszyscy chodzili, tylko nie ja, bo mi nie wypada, bo kto to widział, żeby się dziewczyna po nocy szlajała. Miałam 16/17 lat. Siostra 3 lata młodsza i wracała, o której chciała.

Miałam faceta, 9 lat starszy (obecnie mój mąż i ojciec moich dzieci). Miałam dość mieszkania z nimi, kiedy siostra jechała po mnie jak po przysłowiowej łysej kobyle, a rodzice zdawali się tego nie słyszeć. Nie mogłam słuchać, jak się do nich odzywała, poniżając ich na każdym kroku, a oni... uśmiechali się do niej i spełniali każda zachciankę.

Kiedy ja zbierałam drobne na spodnie z chińczyka, ona malowała się podkładem za stówkę. Miałam 19 lat, kiedy zaszłam w ciążę z moim prywatnym facetem. Mama skwitowała to słowami, że ojciec mnie zabije. I tyle. Ojciec powiedział, że się domyślał. I też tyle.

W międzyczasie moja siostra wybierała szkołę średnią. Padło na technikum. Ja robiłam ogólniak. Na mnie już postawili krzyżyk, ale siostra... no przyszłość narodu normalnie.

Ja z brzuchem zdałam maturę, zaraz urodziło się dziecko. Kiedy syn miał pół roku wyprowadziłam się z domu. Czekałam, aż mąż skończy delegację, ale musiałam wcześniej (z powodu siostry), spakowałam tylko najpotrzebniejsze rzeczy i wyszłam z domu z malutkim dzieckiem, wsiadłam do pociągu i za kilka godzin byłam u mojego męża.

Siostrę przyprowadziła raz policja, rodzice w śmiech, bo zabawna sytuacja, ja bym miała zęby wybite.

A teraz sytuacja bardziej na czasie.

Właśnie zrobiłam magistra. Mam 2 dzieci. Faktem jest, że nie pracuję. Mam malutkiego synka, który wymaga rehabilitacji 5 razy dziennie. Zostanę w domu tak długo, jak to będzie konieczne, mąż nas utrzyma spokojnie.

Ale w oczach rodziców jestem nieudacznicą. Nie pomogli mi w niczym. Może kilka razy pożyczyli 100 czy 200 zł, które zawsze oddawałam.

Wychowuję 2 dzieci, skończyłam studia, prowadzę dom. Nikt mi nie pomógł nawet palcem.

A siostra? Ona jest idealna. Nie podeszła do matury, po szkole 2 lata siedziała na utrzymaniu rodziców, którzy dawali jej na wszystko - od tamponów po kasę na imprezy.

Teraz pracuje jako sprzątaczka. Rodzice zachwyceni, bo ona za granicą zarabia 600 czy 700 euro... Osiągnęła sukces. A ja jestem nikim.

I, co najlepsze, siostra zawsze wszystkich traktowała jak śmieci. Byłam na weekend u rodziców i tak się złożyło, że i ona przyjechała. Rozmawiałam z kimś, niestety wyszło tak, że ona chciała się gdzieś wtrącić i, zamiast użyć słów typowych do sytuacji, to rzuciła sformułowanie: „MORDA, PSIE”.

Tak, dobrze widzicie. Przy rodzicach, którzy stale się zastanawiają, dlaczego z nią nie utrzymuję żadnego kontaktu, izoluję od niej moje dzieci i jej szczerze nienawidzę...

Skomentuj (61) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 195 (237)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…