Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Jestem, a raczej byłam, posiadaczem dwóch cudnych chomików rasy Campbella - do przedwczoraj. Jestem jeszcze nieletnia, więc mieszkam w domu z rodzicami i młodszym rodzeństwem. Wyjechałam na tydzień z przyjaciółką pod namiot.

Tydzień minął i wracam do domu. Co zastaję? Pustą klatkę. Okazało się, że przyjechała jakaś córka siostry mojej ciotecznej babci (wtf?) z BACHORAMI (tak! inaczej ich nie można nazwać).

Dzieciaczki wparowały do mojego pokoju mimo kategorycznego zakazu mojej mamy. Co zrobiły dzieciaczki? Podbiegły do klatki i wyjęły moje chomiki. Bawiły się nimi i ściskały, a gdy jeden z nich miał już dość, ugryzł jednego darmozjada. Poleciała z paluszka krew.

Co zrobiły dzieciaki? Poszły z chomikami do łazienki i SPUŚCIŁY JE W SEDESIE! Pisk chomików słyszała moja mama, ale było już za późno. Chomiki trafiły już do ścieków.

Gdy tylko ostro na nie nakrzyczała i złapała za chabety, wyskoczyła ich rodzicielka. Nawrzeszczała na moją mamę, że jak ona tak może na jej aniołki, ona nie pozwoli, to były tylko durne myszy, których dawno powinnam się pozbyć, że zwierzątka trafiły tam gdzie ich miejsce.

Ona i jej BACHORY natychmiastowo zostały wywalone na zbity pysk.

Mają szczęście, że mnie tam nie było. Ja na miejscu mojej mamy złapałabym za te trzy zakute łby i spuściła je w kiblu tak, jak moje małe chomiki.

Te dzieciaki mają po 5 lat.

Są na tyle duże, by wiedzieć, co jest dobre, a co złe. Jak widać, mózg wielkości orzeszka laskowego odziedziczyły po mamusi.

chomiki wizyta bachory

Skomentuj (27) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 234 (248)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…