Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#79579

(PW) ·
| Do ulubionych
Krótki wstęp: pracuję sobie w obiekcie sportowo-rekreacyjnym, wypełnionym trampolinami. Ze względu na specyfikę miejsca mamy dość sztywne zasady dotyczące wieku, wagi, maksymalnej ilości osób mogących naraz korzystać z atrakcji, zachowania, wnoszonych przedmiotów. Oczywiście wszystko dla bezpieczeństwa ludzi... Którzy uparcie tego nie pojmują.

#1
Dzieci mogą korzystać z atrakcji od ukończenia 4 roku życia.

- Czy dwuletnie dziecko może wejść?
- Nie, wpuszczamy dzieci od ukończenia czwartego roku życia.
- Ale ja wejdę z nim!
- Niestety wejście dwulatka jest niemożliwe, nawet jeśli wchodzi z nim osoba dorosła. Chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo dziecka.

I w tym momencie rodzic roku sadza dziecko na ladzie przed pracownikiem, patrzy mu prosto w oczy i mówi "Widzisz, niedobra pani nie chce nas wpuścić". Dziecko w ryk, rodzic wbija w pracownika wzrok przepełniony żądzą mordu, cała kolejka patrzy i zastanawia się jaka to krzywda została wyrządzona biednym klientom.


- Ile lat ma dziecko?
- Dwa i pół.
- Niestety jest jeszcze za małe, wpuszczamy dzieci od ukończenia czwartego roku życia.
- Aaaa, wiem, czytałam na stronie. Ale wejdziemy?

Aha.

#2
Do 7 roku życia "skaczące" dziecko musi wejść na teren obiektu z dorosłym. Czy to matka, czy ciotka pociotka - nieważne. Dorosły być musi. Oczywiście wejście dla opiekuna takiego malucha jest bezpłatne.

- Ile lat ma dziecko?
- Cztery.
- Dobrze, w takim razie bardzo proszę, żeby pani weszła razem z nim i miała go przez cały czas pod swoją opieką.
- Ale ja nie wejdę, brat z nim wejdzie i się nim zajmie.
- A ile lat ma brat?
- Pięć...

- Ja chciałbym dzieci zostawić.
- Ile mają lat?
- Cztery i pięć.
- W takim razie będzie musiał pan wejść z nimi i mieć je pod swoją opieką.
- ALE JA NIE MAM CZASU!
- Bardzo mi przykro, ale dzieci w tym wieku nie mogą korzystać z atrakcji same.
- NIE TO NIE.

W tym momencie ojciec bierze dzieci za łapki i ciągnie je w stronę wyjścia, w akompaniamencie dzikich wrzasków i szlochów. Odgrażając się po drodze, że już tu nigdy więcej nie przyjdzie, bo "w ogóle nie jesteśmy elastyczni".
Oby.

Dla uściślenia: dorosły, który wchodzi opiekować się dzieckiem nie musi skakać. Wiemy, że nie każdemu pozwala na to stan zdrowia czy samopoczucie. Można poruszać się po wyznaczonych obszarach - sztywnych matach i podestach.

praca rodzice dzieci

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 118 (124)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…