Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#79748

~ginekolog123123 ·
| Do ulubionych
Historia dodana za zgodą osoby w niej występującej.

Mam 21 lat. Mam również koleżankę, dajmy na to Anię, młodszą ode mnie dość sporo, bo dopiero niedawno skończyła 16 lat. Jednak mimo różnicy wieku dalej utrzymujemy kontakt i to dość bliski.
Parę miesięcy temu Ania skarżyła mi się na bóle brzucha przy okresie. Nigdy nie miała takich problemów, więc była zdziwiona i szukała porady. Dlaczego nie znalazła jej u swoich rodziców? Otóż, już wam tłumaczę.

Rodzice Ani są konserwatywni i bardzo wierzący. Wszystkie akcje typu "Czarny Protest" komentowali obraźliwie, a uczestniczki wyzywali od prostytutek. Dodatkowo udzielają się w organizacjach pro-lifowych. Ania wszelkie informacje na temat okresu miała przedstawiane w sposób zgodny z wiarą (jest to kara za grzechy, tak samo jak bóle porodowe). Dopiero ja lub inne dziewczynki w szkole wyprowadzały ją z takiego myślenia. Jednak o sprawach intymnych w domu Ani nie mówiło się ani słowa. No i jak do ginekologa to tylko w ciąży i tylko w małżeństwie, bo inaczej grzech.
Brzmi to strasznie niewiarygodnie, ale uwierzcie, takie osoby na wsiach zabitymi dechami jeszcze się zachowały.

Ostatnio Ania dzwoniła do mnie, że bóle się nasiliły i nie może wstawać już z łóżka, bo tak ją boli. Ja niewiele myśląc wykręciłam numer do mojej ginekolog. Opowiedziałam, że dziewczę ma 16 lat i rodzice na pewno z nią nie pójdą. Ginekolog odparła, że jeśli dotyczy to zdrowia, a nie antykoncepcji, to może przyjść sama. Dla pewności udałam się wraz z Anią, bo wiem, że pierwsza wizyta to jednak trauma.

Niestety, Ani zdiagnozowano torbiel na jajniku. Konieczna będzie operacja, lecz tu pojawiła się piekielność rodziców, którzy najpierw uderzyli w moim kierunku. Zarzucili mi, że sprowadzam ich córkę na złą drogę, sama się prostytuuję i to młodej fanaberia, że ona ma jakieś problemy zdrowotne i to tej natury, bo przecież z nikim nie współżyła. Nie żeby o stanie zdrowia ich córki powiadomiła ich ginekolog.

Generalnie nastała sytuacja patowa. Rodzice nie chcą leczenia Ani, bo to niezgodne z ich światopoglądem. Jedyne wyjście jakie widzę to albo samowolka lekarza, albo zabranie Ani na pogotowie, aby tam podjęli jakieś kroki i rodzice wyczuli presję ze strony innej niż ginekolog.

Wiem też, że nie od tego są piekielni, ale jeśli macie jakieś rady na tę sytuację, to byłabym wdzięczna :)

rodzice

Skomentuj (60) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 136 (186)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…