Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#79857

~brexit ·
| Do ulubionych
O wydawaniu reszty, albo jej braku - czyli miarka się przebrała. Wkurzyłem się na maxa.
Jestem zawodowym kierowcą. I lubię kawę. Co za tym idzie, będąc w trasie czasem zatrzymuje się po świeżą na stacjach. Najczęściej jest to Orlen. Jak się pewnie orientujecie mała czarna kosztuje tam 4,99zł. No właśnie nie do końca, bo prawie standardem jest "mogę być dłużna/y grosika"? No ok, przez 1gr nie zbankrutuje więc nigdy problemów nie robiłem. Parę razy zdarzyło się że Pani zabrała 5zł i owo pytanie nawet nie padło. Tylko dobitne "dziękuję" i następny klient. Tu już delikatne wkur...nie. Ale ostatnio miarka się przebrała

Musiałem pilnie podjechać kawałek a że dzień senny postanowiłem poratować się kawą. Niestety nie miałem przy sobie wiele PLN bo sytuacja nagła i niespodziewana ale na oko wydawało mi się że na kawę jest. Zajeżdżam na niejednokrotnie odwiedzany Orlen. Podchodzę do kasy i liczymy. Uzbierałem 4,97 zł. Jak się domyślacie kawy nie kupiłem. Bo "brakuje jeszcze 2 gr, a ja ze swoich pieniędzy nie mam zamiaru dokładać". No ok. Ale ja ze swoich też i od teraz za skur...syna nie odpuszczę i za każdym razem będę domagał się reszty.

To niestety nieodosobniony przypadek, bo takie sytuacje z prośbą o darowanie końcówki zdarzają się ciągle i w różnych sklepach. Tylko że niestety to działa w jedną stronę. Bo o ile ekspedientka może być dłużna te 5, 10 czy 20 gr, to jak jeśli mi tyle braknie to nic nie kupię.

To nawet nie jest piekielne. To po prostu skur...syństwo. Od teraz zawsze żądam reszty. Jestem wyrozumiały, ale uprzejmość powinna obowiązywać w obie strony.

sklep reszta zakupy pieniądze kasjer

Skomentuj (58) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 204 (218)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…