Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#79943

(PW) ·
| Do ulubionych
Wszyscy znają gorzkie powiedzenie, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu.

Przez całe moje dzieciństwo moja ciotka nakręcała rywalizację pomiędzy mną, a jej najstarszą córką, w czym wspierała ją dzielnie nasza babcia. Polegało to na ciągłym podkreślaniu, jaka Monisia jest wspaniała, jakie odnosi sukcesy, i deprecjonowaniu moich osiągnięć.

Robione to zawsze było złośliwym tonem, zarówno przez ciotkę, jak i babcię. Było to o tyle dziwne, że z Moniką tak bardzo się różniłyśmy zarówno zainteresowaniami, jak i umiejętnościami, że to porównywanie robiło się wręcz karkołomne. Ale wystarczyło, żeby mi sprawić przykrość.

Jak kuzynka miała świadectwo z czerwonym paskiem, to słyszałam komentarze, że „nic nie robię ze swoim życiem, a przecież moim obowiązkiem jest tylko dobrze się uczyć”, jak z kolei ja miałam lepsze świadectwo, to słyszałam, że „nieważne są oceny, trzeba mieć jakąś swoją specjalność i w tym być dobrym”, jak wygrałam konkurs literacki, to z kolei „pisania do garnka nie włożysz”.

Wobec zachowania matki i babci, Monika też przyjęła wobec mnie postawę pełną wyższości.

Trochę czasu mi zajęło ogarnięcie, że w tej rywalizacji nigdy nie wygram, bo nie na tym to polega, a na tym, żeby tamte mogły się poczuć lepsze i dowartościowane. Wtedy wyluzowałam i przestałam się przejmować ich komentarzami.

I tak mijały sobie lata.

W zeszłym tygodniu miałam bardzo dziwną rozmowę z babcią. Ze łzami w oczach mówiła, że bardzo jej przykro, że my z Moniką nie jesteśmy ze sobą zżyte (no ciekawe, czemu?), przecież jesteśmy taką bliską rodziną (aha), jesteśmy w takim samym wieku.

Jak jej zabraknie, to już w ogóle urwiemy ze sobą kontakt (moim zdaniem to akurat prawda) i jej się serce na to kraje.

No nie powiem, babcia lubi robić takie akcje, więc nie zrobiło to na mnie specjalnego wrażenia, ale zastanowiło mnie, czemu akurat teraz jej to przyszło do głowy.

Odpowiedź poznałam właśnie przed chwilą. Opiekuję się mieszkaniem mojej cioci (z drugiej strony rodziny), które w zasadzie stoi puste, ale od czasu do czasu tam wietrzę, sprzątam, odbieram pisma ze spółdzielni, etc. - generalnie o nie dbam.

I właśnie zadzwoniła mama Moniki, czy mogłabym porozmawiać z ciocią odnośnie udostępnienia mieszkania Monisi, bo ona by mogła zamiast mnie o nie zadbać, w zamian za możliwość pomieszkania tam, bo akurat dostała w tym mieście pracę.

Pędzę, lecę.

nie lubię fałszywych ludzi

Skomentuj (53) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 183 (189)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…