Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#80104

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak szybko wzbić się w łaski (na szczęście niedoszłej) teściowej i z nich spaść na brudną ziemię potępienia? Bądź uczciwą, prawdomówną i szczerą jednostką. Wystarczy.

Spotykałam się z chłopakiem na tyle długo, że nastał moment, w którym powinnam poznać jego rodziców. O ojcu mówić nie będę, bo jego postać dla tej historii jest bez znaczenia, ale matka... O, matka to zupełnie inna para kaloszy. Mężczyzna mój uprzedzał mnie, że mamusia ma bardzo trudny charakter. Uwierzyłam, ale nie sądziłam, że to określenie okaże się daleko idącym eufemizmem.

W czasie kolacji zapoznawczej mamusia przesłuchała mnie na okoliczność pochodzenia, rodziców, rodziny, poglądów politycznych, obyczajowych, rozmiaru noszonej bielizny i preferencji smakowych przyprawy do omułków. Każda kolejna informacja wywoływała coraz większą dezaprobatę. Informację o tym, że pracuję w laboratorium przyjęła skrzywieniem twarzy, bo ona zawsze marzyła o tym, że jej syn zrobi dobrą partię, o, taką lekarkę mógłby sobie znaleźć.

Ja w śmiech i mówię, że w zasadzie jej marzenia się spełniają, bo właśnie skończyłam ostatni rok medycyny. Od tego momentu nastawienie Jaśnie Mamusi zmieniło się o 180 stopni, zrobiła się słodkopierdząca, ponarzekała, że kolejki teraz długie, leki drogie, na badania nie można się dostać, a tu ją strzyka, tam ją rwie, tutaj pypeć wyskoczył, pani, zdrowie już nie te.

Sielanka trwała jakieś pół godziny. Przy deserze wystrzeliła z pytaniem, jaką specjalizację mam zamiar wybrać, bo ONA najbardziej chciałaby kardiologię. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że żadną, bo mam zamiar pracować w pierwszym wyuczonym zawodzie, który daje mi i pieniądze, i samorealizację, i perspektywy rozwoju - i jeszcze parę rzeczy.

Zostałam wyproszona z kolacji, nazwana zakałą ludzkości, złodziejką, co się wyuczyła z podatków, a oddawać nie chce, to przeze mnie ten kraj tak wygląda i powinnam się wstydzić, bo tyle ludzi marzy o medycynie, a ja miejsce zabrałam i pasożytuję.

Jakoś mi nie wstyd. A z chłopakiem znajomość kontynuuję mimo braku błogosławieństwa jego rodzicielki.

Skomentuj (100) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 133 (179)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…