Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#80137

(PW) ·
| Do ulubionych
Dużo jest historii o "piekielnych sprzedawcach”.

Moja koleżanka pracuje w handlu jako ekspedientka. Teraz jest zatrudniona w małym, prywatnym sklepiku z konfekcją skórzaną i nie narzeka, ale był czas, że pracowała w sklepie z garniturami - i tam wytyczne szefostwa były m.in. takie:

- Zakaz siadania. W sklepie nie było żadnego krzesła, a ekspedientki były pouczone, że za siadanie uważa się także opieranie o ladę z kasą bądź o takie stoisko na środku z krawatami, skarpetkami itp., przysiadanie na pufie w przymierzalni... Stanie przez 8, 10 lub 12 godzin...

- Podchodzenie do klienta - miały "nie dać się spławić". Czyli na początek standard - po wejściu klienta: "dzień dobry, czy mogę w czymś pomóc, doradzić?". Jeśli klient nie życzył sobie pomocy, miały spis zdań/rozmówek, którymi mają go zaczepić, w stylu:

-- <przymierza koszulę>: Do twarzy panu w tym kolorze!

— <ogląda garnitur>: To nowa kolekcja, wykonana z najlepszej jakości wełny (whatever), świetnie się nosi.

lub: Mamy dopasowane kolorystycznie koszule i krawaty, gdyby pan był zainteresowany kompletem.

-- <ogląda krawat>: To najnowszy krzyk mody, badania psychologiczne wykazały, że osoby noszące dodatki w tej kolorystyce postrzegane są jako profesjonaliści.

itd.

Podobno kilka stron a4 miały z różnymi wersjami "zaczepek". W sklepie na zmianie przeważnie były dwie, był też nakaz, że jeśli trzykrotna zaczepka od pierwszej nie skutkuje, to ma podejść ta druga.

Dla nich to było wybitnie piekielne, przypuszczam, że dla klientów również, chociaż koleżanka twierdzi, że jeśli chodzi o klientów, to było pół na pół - średnio od połowy dostawały opiernicz, że się narzucają, ale połowa gładko się łapała na te gadki z kartek.

Tak czy siak, koleżanka wytrwała tam tylko 2 miesiące...

piekielni_klienci piekielni_sprzedawcy sklep

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 119 (137)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…