Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#80270

(PW) ·
| Do ulubionych
O tym, jak kobiet najbardziej nienawidzą... inne kobiety.

W niedalekiej przeszłości byłam w ciąży. Bez komplikacji i problemów minęło 9 miesięcy. W trakcie ostatniego badania wyszło jednak, że dziecię moje przybrało ciekawą pozycję i nijak naturalnie urodzić się nie zamierza. Jedyną opcją, aby wszystko odbyło się bez szkody dla nas obu było cesarskie cięcie. Zawiedziona byłam bardzo, ale cóż, bezpieczeństwo ważniejsze.
Daty mi nie wyznaczono, za to miałam czekać, aż pojawią się pierwsze skurcze.

Kiedy się pojawiły, udałam się wraz z Małżonem na odział. O godzinie 11 zostałam przyjęta, podpięta pod KTG i kroplówki, a o 12 moja latorośl była już na świecie. Przeniesiono mnie na oddział pooperacyjny, gdzie z racji sporej rotacji pacjentów leżały dwie kobiety po porodach naturalnych.
I się zaczęło...

Wysłuchałam wywodów o tym, że mi się w dupie poprzewracało. Że poszłam na łatwiznę (przecież posiadanie głębokiej rany to takie udogodnienie!), że nie jestem prawdziwą matką i moje dziecko nigdy nie będzie ze mną związane oraz oczywiście o tym, że nie mam prawa kiedykolwiek powiedzieć, że urodziłam. Dziecko zostało ze mnie wyjęte i koniec, kropka.

Przykro mi się zrobiło. Przez jakiś czas gdzieś z tyłu głowy słowa tych dwóch parszywych bab sprawiały, że czułam się gorszą matką.
Przeszło mi dzięki mojemu Małżonowi.

Tylko zastanawiam się, czemu kobiety tak się wzajemnie nienawidzą. Czy to jakaś porodówkowa rywalizacja?

Skomentuj (63) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 127 (179)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…