Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#80282

(PW) ·
| Do ulubionych
Pracowałam 3 miesiące w Holandii przy obróbce surowego kurczaka. Na prawdę cud, że tyle tam wytrzymałam.

Najbardziej bolało mnie mycie rękawic. Tak, rękawice się myło! Nie wymieniało! I to jak myło! Na 40 pracowników hali było około 8 blaszanych zlewów i 6 niebieskich szczotek. Tymi szczotkami każdy z nas szorował rękawice, później podeszwy butów i podawał szczotkę kolejnej osobie, aby umyła sobie rękawice. Schodziło się na przerwę, ściągało mokre rękawice, rzucało na krzesło, wychodziło się na fajkę. A po powrocie zakładało się rękawice i wracało kroić/układać filety. Nie było obowiązku mycia rąk.

Drugi mój ból to traktowanie mięsa. Jeśli filet spadł, to trzeba było go podnieść i puścić dalej w obróbkę. Żadne mycie, odłożenie na bok. A że tempo było spore, to ten filet leżał sobie na podłodze do przerwy, bo nie było czasu go podnieść. Zwykle jak się go na przerwie podnosiło, to był już zdeptany. Liczyła się waga sprzedanego mięsa, więc nic nie mogło pójść w straty.

Ja na tej hali wytrzymałam miesiąc i awansowano mnie na inny dział za wyższą stawkę, gdzie wytrzymałam kolejne 2 miesiące. Rekordziści rzucali robotę po pierwszej przerwie, czyli o 8 rano pierwszego dnia pracy.

Zoetermeer koło Hagi

Skomentuj (29) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 93 (109)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…