Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#80316

(PW) ·
| Do ulubionych
Przeczytałem kilka historii o poszukiwaniu pracy. Pozwolę sobie zatem opisać, jak wygląda to z drugiej strony.

Poszukiwałem stajennych / robotników rolnych. Warunki: zakwaterowanie w dwuosobowym pokoju z łazienką, pełne wyżywienie, umowa o pracę, netto 3200 plus premia uznaniowa.

W ogłoszeniu dokładnie opisany zakres obowiązków, jak i wymagań wobec kandydatów.

I cóż? Chciałoby się rzec - dupa.

Mniej więcej połowa nie posiadała uprawnień do kierowania ciągnikiem.

"Panie, ale to ja tam mam MIESZKAĆ???" Nie - zakwaterowanie i wyżywienie, by się szanowny pan mógł po lanczu położyć i odbyć sjestę.

"Ale ja się boję koni" - prawdziwy hit, gdy odpowiada się na ogłoszenie w stylu "Stajennego zatrudnię".

Kilka osób wybranych, dotarły trzy.

Pan nr 1 niesłychanie się oburzył na bezwzględny zakaz palenia w budynkach i miejscach innych niż wyznaczone.

Pan nr 2 stwierdził, że on jednak w takim smrodzie pracował nie będzie... No niestety - koń, krowa, czy inna żywina, ma to do siebie, że stawia klocki w ściółkę, którą należy usuwać i umieszczać w wielce specjalistycznym miejscu, jakie fachowo zwie się kupą gnoju.

Z trójki ostał się jeden. Po kilku dniach "pojechał do dziewczyny" i nie wrócił...

W efekcie uruchomionych kontaktów, zatrudniłem byłego więźnia, który po nastu latach w puszce szukał sobie nowego miejsca na ziemi i za dach nad głową oraz wikt, gotów był wręcz krzyczeć z radości oraz Białorusina, jaki całe życie, za parę groszy tyrał w sowchozie...

Zatem, mimo iż nieszczególnie przepadam za propagandą sukcesu rodem z TVP, na własnej skórze przekonałem się, iż faktycznie, z pracownikami łatwo nie jest.

tam gdzie bociany zawracają

Skomentuj (29) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 129 (157)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…