Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#80345

(PW) ·
| Do ulubionych
Napisałam tutaj kilka dni temu historię o piekielnej, spóźnionej Grażynie u lekarza, która miała pretensje, że lekarz jej nie wcisnął przed kolejkę. Pojawiło się pod nią wiele komentarzy o tym, że w takich sytuacjach skoro ludzie się nie odzywają i nie bronią swoich racji, to nie mają co narzekać. Opiszę w takim razie historię z zeszłego roku, przez którą teraz siedzę cicho i cóż, 'daję się'.

Złapałam anginę, nie pierwszy raz w życiu, więc wiedziałam na co się nastawiać. Poprzednim razem zniosłam ją okropnie, a i wtedy czułam się fatalnie, siedziałam więc w poczekalni cała czerwona i z gorączką. Już było 3 min po mojej godzinie kiedy doktor wyszła po kolejną osobę. Idę do gabinetu, a tu panią doktor zaczepia (znowu) zdrowo wyglądającą Grażyna, która siedziała już jak przyszłam 15 min. wcześniej, że ona co prawda jest zapisana za 2 godziny, ale to już będzie po 17, a ona chce teraz.

Doktorka się zgodziła, na co mnie zalała krew. I tak, odezwałam się, że przepuściłabym panią, ale fatalnie się czuję, gorączkuję, wymiotuję i to wszystko widać, i że zależy mi by wejść teraz. Doktorka spojrzała na mnie złym wzrokiem i powiedziała, że jestem młoda, więc mogę poczekać i zamknęła drzwi. Grażyna spędziła w gabinecie 20 minut, wyszła zadowolona, więc wchodzę ja.

I co się stało? Doktorka na początku powiedziała, że powinnam przemyśleć swoje zachowanie. Pobieżnie mnie zbadała, stwierdziła że jestem zdrowa i tylko zajęłam jej czas, a ona ma naprawdę chorych pacjentów! Zatkało mnie. Na moje stwierdzenie, że przecież mam gorączkę, a to już na coś wskazuje, powiedziała, że to lekka infekcja, z którą mój organizm walczy, więc lekarstwa są zbędne... Zbaraniana poprosiłam tylko o zwolnienie z pracy na ten dzień i zostałam wyśmiana.

Dzień później dobiłam się jakimś cudem do innej przychodni, gdzie po zbadaniu lekarz powiedział, że tak silnej anginy jeszcze nie widział i kazał się zapisać na za kilka dni, bo się może jeszcze pogorszyć. Dostałam długą receptę, listę leków i zwolnienie na dwa tygodnie, ale oczywiście od daty wizyty, więc jeden dzień w pracy był nieobecny.

I teraz podsumowanie. Boję się kłócić z lekarzem. Jestem prostym człowiekiem, choruję głównie na kilkudniowe infekcje i tak naprawdę od lekarza głównie potrzebuję zwolnienia z pracy i leków żeby kurować się w domu. I jednocześnie myślę, że mogłam do tej przychodni wrócić później, pogadać z kierownikiem, opisać sytuację... Ale potem sobie myślę, że ją pewnie ochrzanią i nic się nie zmieni, a ona mnie zapamięta i kto wie czy do niej jeszcze kiedyś nie trafię i się to źle nie skończy.

Sytuacja trochę bez wyjścia. Tak źle i tak niedobrze.

słuzba_zdrowia

Skomentuj (47) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 137 (193)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…