Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#80466

(PW) ·
| Do ulubionych
Niedawno pewna drogeria zorganizowała kolejną edycję promocji na kosmetyki kolorowe (-55%).

Okazja całkiem fajna, a że miałam do kupienia dwie droższe rzeczy i akurat przechodziłam koło galerii, to weszłam do sklepu. Był to pierwszy dzień promocji, godzina 12, czyli ledwo co wszystko się zaczęło, ale piekielnych klientów całe tłumy.

Ja nie wiem, czy niektórzy są na tyle głupi, żeby nie ogarnąć, że szminka z napisem "TESTER" służy do przetestowania, czy może to kwestia braku kultury, ale pełno dziewczyn mazało się po łapach nowymi szminkami. Co potem robiły z taką szminką? Oczywiście odkładały na półkę. To samo z pudrami, podkładami, tuszami, cieniami, chyba wszystkim, co tylko się dało. Większość rzeczy miała testery, ale co tam, lepiej wysmarować swoje brudne dłonie szminką, którą ktoś potem nałoży na usta. Można też wysmarować taką szminką usta, co tam, że można zarazić kogoś opryszczką albo samemu coś złapać od poprzedniej "testerki".

Opakowanie się złamało podczas szarpaniny albo niechlujnego otwierania na siłę? To nic, przecież można odłożyć na półkę i udawać, że nic się nie stało. Spadł lakier i się rozlał na ziemi? To też nic, kto by się przejmował takimi głupotami, najwyżej ktoś wdepnie w ten syf i zniszczy sobie buty. Co gorsza pracownice, które stały obok (3 albo 4 dziewczyny) nawet słowem się nie odezwały, że ktoś otwiera albo niszczy jakiś kosmetyk. Stały, patrzyły i nic (nie, nie były zajęte dokładaniem towaru ani niczym innym, one tylko udzielały porad klientom).

Druga sprawa - tłumy przy szafach. Wiadomo, że taka promocja to okazja, ale żeby od razu zastawiać swoim ciałem całą szafę, wpychać się na chama i taranować ludzi? Deptać celowo po stopach, rozpychać się łokciami i przy tym rzucać mięsem na lewo i prawo? Nawet świnie przy korycie zachowują większą kulturę. Akurat w takich przepychankach przodowały wypindrzone, eleganckie paniusie. Szpilki, elegancki płaszczyk, tona tapety i przepycha się taka przez ludzi używając przy tym łokci i klnąc jak szewc.

No nic, jakoś zgarnęłam, co chciałam, nawet udało mi się wybrać nieotwierane przedmioty, idę więc jeszcze po żel pod prysznic. Jak myślicie, co było poupychane w alejce żeli pod prysznic? No oczywiście kosmetyki do makijażu, bo przecież komu by się chciało je odnosić na miejsce. Były one upchnięte także w dziale z kocią karmą i chemią do domu (a sklep jest ogromny, chemia jest bardzo daleko od kosmetyków do makijażu). Szczytem było znalezienie kupki kosmetyków na podłodze w dziale z rzeczami dla dzieci (ktoś sobie po prostu rzucił kosmetyki tam gdzie stał). Syf był ogromny, a od otwarcia galerii minęły może ze 3 godziny.

Na koniec jeszcze jakaś babka zrobiła awanturę przy kasie i zwyzywała kasjerkę od pań lekkich obyczajów. Powodem było to, że jaśnie pani była trzecia w kolejce i musiała poczekać pół minuty (4 kasy otwarte), a biedna kasjerka zaproponowała jej skorzystanie z kasy samoobsługowej. Jak to, jaśnie pani ma się sama obsłużyć? Od czego są te leniwe k... na kasie?

Kolejną promocję chyba sobie odpuszczę albo zamówię online z dostawą do domu.

sklepy

Skomentuj (36) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 72 (84)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…