Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#80540

(PW) ·
| Do ulubionych
Wrocław, sobotnie popołudnie.
Wyskoczyłem na szybko do najbliższego płaziego sklepu po kilka brakujących artykułów żywnościowych. Przede mną w kolejce stał sobie starszy pan, bez jakichkolwiek zakupów w ręku, który gdy przyszła jego kolej, dziarsko poprawił swój szary płaszcz.

- Bry! Sól gdzie znajdę?
- Witam, za panem, obok pieczywa - odpowiedział kasjer.
Pan wyskoczył z kolejki i zaczął kontemplować zawartość półek. Po minucie oczekiwania podszedłem do kasy i podałem swoje trzy produkty do skasowania.
- Nie macie krystalicznej soli? - zapytał pan krzykiem z miejsca gdzie stał.
- Niestety, tylko to co na regale.
- Wszędzie tylko ta paskudna... dlaczego nie macie krystalicznej?
Kasjer zarzucił kasowanie moich produktów, by grzecznościowo patrzeć na rozmówcę.
- Niestety nie wiem.
- Ale mi mówili, że tu w okolicy to będzie w Żabce! - nie wiem czemu, ale resztę kolejki to rozbawiło.
- Niestety, nie mamy tego w ofercie...
- To pan sprowadzi!
- Wątpię, by pracownik miał wpływ na zatowarowanie sklepu - uznałem za stosowne się włączyć.
- Ja nie będę po całym mieście jeździł za solą! Wy mi sprowadźcie!
- Zapytam szefa... - zaczął kasjer.
- Nie pytaj, tylko MA być! Jasne?!

Bardzo nie lubię takiego tonu i zachowań. Ciągle chyba mam w pamięci jak to wyglądało, gdy ja pracowałem w sklepach.
- Te, skocz mi pan na szybko po znaczki, jak już czekasz na sól! - zakomenderowałem do uciążliwego klienta.
- Ja nie będę dla pana po znaczki biegał!
- A kasjer nie będzie robił za kuriera dla pana.

Odpowiedzią były jakieś pomruki i czerwień rodem z flagi ZSRR. Nim ostatni z moich zakupów został skasowany, zły duch opuścił sklep.

Życie codzienne

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 111 (157)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…