Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#80595

~deltoro ·
| Do ulubionych
Historia podobna do #80510

Znajomy ma syna, który od dziecka gra w piłkę nożną, odkąd tylko osiągnął wymagany wiek do przyjęcia do trampkarzy, został zapisany do lokalnej drużyny i tam grał przez kilka lat. Z ogromnym powodzeniem.

Jednak z powodu pracy, znajomy musiał się przeprowadzić wraz z rodziną ponad 300 kilometrów dalej. Poczekali, aż ukończy szkołę podstawową i się przeprowadzili. Młody musiał oczywiście odejść z klubu, ale z planem na dalszą grę już w nowym miejscu.

W naszym mieście jest kilka klubów dla dzieci, ale jest również szkoła, która ma swoją drużynę piłkarską, która nie uczestniczy w szkolnych rozgrywkach, tylko w normalnych ligowych.

Znajomy pojechał do tej szkoły zapisać syna. Tam został zapewniony, że tak, oczywiście, są miejsca w drużynie, fajnie, że grał wcześniej itd. Dzieciak został zapisany.

Zaczął się rok szkolny.

Młody wrócił do domu strasznie smutny, bo nie został przyjęty do drużyny.

Na drugi dzień znajomy wziął wolne i poszedł z nim, dowiedzieć się, dlaczego.

No i tutaj trener i nauczyciel WF-u powiedział, że on pierwszaków nie przyjmuje, bo oni w tym roku walczą o mistrza i puchar i nie ma czasu na zajmowanie się nowymi.

Dyskusja trochę trwała, ale trener był nieugięty. Znajomy poszedł do dyrektora, który go zapewniał, że syn zostanie przyjęty. Ten rozłożył ręce i powiedział, że decyzja należy do trenera.

Znajomy nie był sam, było też kilku innych pierwszaków, którzy zostali odprawieni z kwitkiem.

Z rozmowy ogólnie wynikło, że mogą zacząć od drugiego roku, ale może im być ciężko się dostać, bo skoro wcześniej nie grali, to mają rok stracony, więc trener pewnie wybierze młodszych.

Gdzie tu jakikolwiek sens? Nie wiem.

Nie pomogło też to, że syn znajomego grał już kilka lat w klubie, bo w klubie może każdy grać, więc to w sumie nic niewarte.

Cóż, znajomy machnął ręką. Synek został na lekcje, a znajomy poszukał klubu w okolicy.

Oczywiście nie miał z tym problemu, bo takich szkółek jest kilka.

Pojechał z młodym, tam oczywiście spotkali się z pełnym profesjonalizmem. Trener nawet zadzwonił do wcześniejszego klubu młodego, żeby porozmawiać z wcześniejszym trenerem o tym, w jakim kierunku młody się rozwijał, o jego słabe i mocne strony itd.

Jak sam ten trener powiedział, oni są po to, żeby młodzi się rozwijali, bo kiedyś mogą zdobyć nam mistrzostwo świata, a nie po to, żeby od początku zniechęcać młodych z powodu żądzy zdobycia trofeów.

Młody oczywiście został przyjęty, bardzo szybko wskoczył do podstawowego składu i znów mógł grać.

Jak pewnie wiecie, czasami "zemsta" przychodzi w odpowiednim momencie. Jak wspomniałem, szkolna drużyna uczestniczy w normalnych ligowych rozgrywkach. Tak się złożyło, że w tej samej lidze jest klub młodego.

Tutaj nie będę się rozpisywał, 13:2, 6 bramek młodego oraz utrata miejsca zapewniającego udział w mistrzostwach województwa, o które tak bardzo walczyła szkoła.

W następny dzień szkolny trener przyszedł do klasy młodego ze słowami: "O 16 trening, nie spóźnij się”.

Jak wielkie było zdziwienie trenera, kiedy ten odmówił, bo ma gdzie grać.

Przez jakiś czas na WF-ie "nauczyciel" się trochę wyżywał na młodym, ale po wizycie znajomego dał sobie spokój.

szkoła sport

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 172 (176)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…