Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#80596

(PW) ·
| Do ulubionych
W środowy wczesny wieczór, wracałem w moje knieje, po wizycie u szanownych przodków.

Pada, ciemno, szosa niezbyt dobra, przez las i dość kreda, o statusie drogi powiatowej. I jak to oczywiście bywa w takich sytuacjach - laczek... Wiadomo przecież, iż gumy nigdy, absolutnie nigdy nie złapie się w słoneczny dzień przy parkingu, tylko podczas wieczornej ulewy w lesie...

Zatrzymałem auto dosyć pechowo, bo za ślepym zakrętem. Niestety nie mogłem jechać już dalej, ponieważ podróżowałem terenówką, gdzie opony mają bardzo wysoki profil i już guma złaziła z felgi, co zobaczyłem, wychylając łeb przez okno.

Cóż, kamizelka, trójkąt i światło ostrzegawcze wystawione przed zakrętem i działam.

Minęło mnie kilka aut z naprzeciwka, a w pewnym momencie hamując i trąbiąc, ominął mnie gość, nadjeżdżający z tyłu. Wygramolił się z auta i drze paszczę, niczym lew, "Ty Chu, Ku". Pytam człowieka, o co dym - jechać dalej nie mogę, odblask i lampa ustawione przed zakrętem, więc czego chce?

- Ty chu, ku, jaka lampa, jaki trójkąt?

- No przed zakrętem przecież!

- Co ty mi tu piertenteges, zabiłbym się, ty ku chu!!!

Zmroziło mnie. Poszedłem za ten zakręt i co?

Oczywiście - jakiś sukinsyn gwizdnął pieprzony sprzęt zabezpieczający miejsce zdarzenia...

Zastrzelić, to mało.

droga

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 173 (185)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…