Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany

#80599

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Bratowa od dłuższego czasu przymierzała się do zakupu samochodu z salonu, co też ostatecznie jej się udało.
Miała kilka typów, ale interesował ją bardziej samochód typowo miejski (żeby nie powiedzieć babski), z silniczkiem 1.4, zastanawiała się nad jakimś francuzem albo azjatą.
Że teściowa ma długi język to rodzina zaczęła jej "pomagać" w zakupie.
Piekielność ze strony wujków i ciotek:
Na co ci taki drogi samochód? Mamy znajomego sprowadzi ci ze Szwajcarii, albo Niemiec "igłę", albo wujek ten i ten podupadł na zdrowiu (czyt. zabrano prawko za jazdę po spożyciu), więc może ci wypożyczyć swój samochód.
taki to g*** wort, a azjatyckie to: no co ty odkurzaczem chcesz jeździć?
Ostatecznie bratowa kupiła sobie taki samochód jaki chciała, jakim ona głównie będzie jeździć i spełniający jej wymagania.
Co na to brat? On ma swój samochód, w pełni aprobował decyzję żony i po próbach uświadomienia wujków i ciotek, że żona wie co robi odpuścił, bo jego argumenty były olewane. Szwagierka też olała sobie "dobre rady".
Zakup w salonie to kolejna piekielność, ale to może innym razem.

motoryzacja

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -1 (27)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…